- Wiersze reprezentatywnych autorów neoklasycyzmu
- 1- List poświęcony Hortelio (fragment)
- 2- Satyra First: A Arnesto (fragmenty)
- 3- Dorila
- 4- Miłość odważy się
- 5- Ode
- 6- Inwokacja do poezji
- 7- Słodka iluzja mojego pierwszego wieku: albinos
- 9- Do Clori, deklamując w tragicznej bajce
- 10 - Podczas gdy moja słodka szata żyła
- 11- Szarmancki i dama
- 12- Inwokacja do Chrystusa
- 13- Bezpieczniej oh! licino
- Inne interesujące wiersze
- Bibliografia
Zostawiam wam listę wierszy neoklasycyzmu wielkich autorów, takich jak José Cadalso, Gaspar Melchor de Jovellanos czy Juan Meléndez Valdés. Neoklasycyzm był nurtem estetycznym, który pojawił się we Francji i we Włoszech w XVIII wieku jako kontrast z ozdobnym barokowym ornamentem.
Szybko rozprzestrzenił się w całej Europie. Ruch ten szukał odniesienia do klasycznych modeli starożytnej Grecji i Rzymu i był karmiony racjonalnymi ideami Oświecenia.

Ten trend służył głównie rodzącej się wówczas klasie burżuazyjnej - przy wsparciu Napoleona Bonaparte - który chciał ocalić ideały prostoty, trzeźwości i racjonalności.
Pod koniec XVIII wieku neoklasycyzm stracił na sile i ustąpił miejsca romantyzmowi, który wywyższał całkowicie przeciwstawne ideały. Literatura tego okresu należy do tzw. „Wieku Oświecenia”, który charakteryzował się egzaltacją rozumu, moralności i wiedzy.
Twórczość artystyczna tego okresu była z natury ateistyczna i demokratyczna, podkreślając znaczenie nauki i edukacji oraz odrywając ją od religijnych zwyczajów i dogmatów.
Poezja nie przeważała w tym okresie i ustąpiła miejsca baśniom (z Tomásem de Iriarte i Félix María Samaniego jako głównymi przedstawicielami), anakreontykom, satyrom i listom, ponieważ były one bardziej użytecznymi narzędziami do ich głównego celu. który miał szerzyć wiedzę.
Wiersze reprezentatywnych autorów neoklasycyzmu
Oto kilka tekstów najsłynniejszych autorów tego okresu.
1- List poświęcony Hortelio (fragment)
Z centrum tych samotności,
podoba się temu, kto zna prawdę,
miłe temu, który zna oszustwa
świata i wykorzystaj rozczarowania,
Wysyłam ci, ukochany Hortelio, świetny przyjacielu!
tysiąc dowodów pozostałych, które sobie wyobrażam.
Owidiusz narzekał w smutnych metrach
że szczęście go nie tolerowało
że nadciągnie Tyber z jego dziełami,
ale przeznaczeniem dla okrutnego Pontu.
Ale czego mi brakowało jako poecie
dostać się z Owidiusza na szczyty,
Mam wielu filozofów i udaję
bierz rzeczy na bieżąco.
Och, jak będziesz tęsknić, kiedy to zobaczysz
i tylko drobiazgi tutaj czytasz,
że wychowałem się na poważnych wydziałach,
Przyłożyłem się do takich absurdalnych tematów!
Już wyginasz się, już unosisz te brwi,
rękopis ręki, którą zostawiasz,
i mówisz: «Dla podobnych zabawek,
Dlaczego opuszczasz ważne punkty?
Nie wiem, dlaczego o kaprysach zapominasz
tak wzniosłe i wybrane sprawy!
Dlaczego nie poświęcisz się, co jest sprawiedliwe,
do spraw bardziej wartościowych niż smak?
Prawa publicznego, które studiowałeś
kiedy odwiedzałeś takie mądre sądy;
nauki państwowej i arkanów
interesy różnych władców;
nauki moralnej, która uczy człowieka
jaką cnotę obiecuje w swoim darze;
sztuk wojownika, których się nauczyłeś
kiedy poszedłeś na akcję wolontariacką;
udowodnionej nauki Euklidesa,
wspaniałej nowej fizyki,
Czy nie byłoby bardziej tak, jak myślisz
na piśmie, co zauważysz?
Ale kopile? A co z miłością? O, smutno!
Straciłeś swój mały rozsądek.
Czy powiedziałeś, Hortelio, ile, zły,
czy chciałeś tego biednego wygnania?
Dobrze wyglądaj i ze świeżą i jeszcze flegmą
Powiadam, że kontynuuję temat.
Ze wszystkich nauk, o których pan wspomina
(i dodaj kilka innych, jeśli chcesz)
Nie uzyskałem więcej niż następujące.
Posłuchaj mnie, na Boga, uważnie;
ale nie, co innego wydaje się tym, co mówię
związek, a nie list od przyjaciela.
Jeśli spojrzysz na moje sonety do bogini
ze wszystkich starożytnych najpiękniejszych,
pierwszy jasno powie
dlaczego opuściłem wyższe wydziały
a ja poświęcam się tylko hobby;
że czytasz je powoli Błagam cię,
bądź cicho i nie oceniaj, że moja praca jest taka głupia.
Autor: José Cadalso
2- Satyra First: A Arnesto (fragmenty)
Quis tam patiens ut teneat se?
(JUVENAL)
Zostaw mnie, Arnesto, pozwól mi opłakiwać
zaciekłe bolączki mojego kraju, niech
lamentują jego ruiny i zatracenie;
a jeśli nie chcesz,
aby kara pochłonęła
mnie w ciemnym środku tego więzienia, pozwól mi przynajmniej podnieść krzyk
przeciwko nieporządkowi; niech atrament
miesza żółć i kwas,
moje pióro podąża za lotem niesfornego błazna z Aquino.
Och, jak bardzo widzę moją potępienie
bladości i zakrytego rumieńca!
Odwaga, przyjaciele, nikt się nie boi, nikt,
to przeszywające ukłucie, którym
w mojej satyrze ścigam występek, a nie złośliwość.
I co to znaczy, że w jakimś wersecie,
zawijanie się żółci, rzuca cechę,
która zdaniem zwykłych ludzi wskazuje na Alcindę,
tę, która, zapominając o swoim dumnym szczęściu,
schodzi ubrana do Prado, jak mogłaby
, z grzmotem i drapiąc
swoje ubrania , karamba wyprostowana,
pokryta kopcem bardziej przezroczystym
niż to, co zamierzał, z spojrzeniami i wstrząsami
wzbudzającymi tłum głupców?
Czy czuje, że złośliwy palec
wskazujący na ten werset wskazuje na nią?
Rozgłos jest już najszlachetniejszym
atrybutem występku, a nasi Juliasze,
zamiast być źli, chcą tak wyglądać.
Był czas, kiedy skromność była
złoceniem zbrodni; był czas,
kiedy bojaźliwa skromność przykrywała
brzydotę występku; ale
skromność uciekła, by zamieszkać w chatach.
Błogosławione dni uciekły z nim,
nigdy nie powrócą; ten wiek uciekł,
w którym nawet głupia kpina z męża,
łatwowiernego Bascuñanas, przełknęła;
ale dziś Alcinda je śniadanie na
młynach; triumfuje, spędza,
przeskakuje wieczne noce
surowego stycznia, a kiedy późne słońce
zajdzie na wschód, podziwiaj go, uderzając, jak
obcy, we własny zawias.
Wchodzi, zamiatając
dywan swoją undy spódnicą ; tu i tam wstążki i pióra
Siewa z ogromnego nakrycia głowy i
słabym, sennym i uschniętym krokiem idzie dalej ,
Fabio wciąż trzymając go za rękę,
do sypialni, gdzie
rogacz chrapie swobodnie i śni, że jest szczęśliwy.
Ani zimny pot, ani smród, ani zjełczałe
beknięcie nie przeszkadzają mu. O swojej godzinie
budzi się głupiec; Po cichu opuszcza
zbezczeszczoną Holandię i pilnuje
swojego morderczego snu.
Ilu, och Alcindo,
zazdrości wam razem losu! Iluż z Hymenaeusów
szuka jarzma, aby osiągnąć szczęście,
i bez powoływania się na rozsądek i ważenia w
sercach zasług pana młodego,
mówią tak i wyciągają rękę
do pierwszego, który przybywa! Co za zło,
ta cholerna ślepota nie kończy się!
Widzę pochodnie zaślubin gasione
przez niezgodę niesławnym ciosem
u stóp tego samego ołtarza, aw zgiełku,
toastach i wiwatach weselnych
niedyskretna łza przepowiada
wojny i zniewagę dla źle zjednoczonych.
Widzę przez lekkomyślną rękę złamaną
zasłonę małżeńską i tę biegnącą
z uniesionym bezczelnym czołem,
cudzołóstwo przechodzi z jednego domu do drugiego.
Nuci, celebruje, śmieje się i bezwstydnie
śpiewa swoje triumfy, które być może
głupi mąż celebruje , a taki uczciwy człowiek
uderza w pierś penetrującą strzałką,
jego życie skraca się, aw czarnym grobie
ukrywa swój błąd, zniewagę i złość. .
O nikczemne dusze! Och, cnoto! Och, prawa!
O śmiertelny honor! Co
sprawiło, że zaufałeś takim niewiernym strażnikom,
tak cennemu skarbowi? Kogo, o Themis,
przekupiłaś rękę? Poruszasz go brutalnie
przeciwko smutnym ofiarom, które
do występku ciągną nagość lub bezradność;
przeciwko słabej sierocie, głodowi
i nękanemu złocie lub pochlebstwom,
uwodzeniom i czułej miłości oddanej;
potępia go, hańbi go, skazuje
na niepewne i surowe uwięzienie. I tak długo, jak
widzisz
nieporządek w złotych dachach osłoniętych lub pozwalasz mu
triumfalnie wyjść przez szerokie place,
kpiny z cnoty i honoru!
O niesława! Och wiek! O korupcja!
Kastylijskie matrony , któż mogłaby
przyćmić twoją wyraźną dumę? Kto z Lucrecias
in Lais wrócił do ciebie? Ani burzowy
ocean, ani pełen niebezpieczeństw
Lilibeo, ani uciążliwe szczyty Pirenejów nie uchronią
Cię
przed śmiertelną zarazą? Wypłyń w żagle, pełen
złota, statek Kadyksu, przypływa
do wybrzeży galijskich i wraca
pełen daremnych i próżnych przedmiotów;
a wśród znaków obcego przepychu,
trujących skór i zepsucia, kupowanych
w pocie iberyjskich frontów.
A ty, nieszczęśliwa Hiszpani, czekasz na nią
na plaży iz zapałem podnosisz
śmierdzący ładunek i rozprowadzasz go
radosne wśród twoich dzieci. Wstrętne pióra,
gaza i wstążki, kwiaty i pióropusze,
zamiast twojej krwi,
twojej krwi, o łysinie! a może być może
twoja cnota i uczciwość. Naprawia,
której szuka lekka młodzież.
Autor: Gaspar Melchor de Jovellanos
3- Dorila
Jak mijają godziny,
a po nich dni
i kwieciste lata
naszego kruchego życia!
Potem przychodzi starość
z powodu miłości wroga,
a
śmierć unosi się wśród pogrzebowych cieni ,
ten nędzny i drżący,
brzydki, bezkształtny, żółty,
przeraża nas i gasi
nasze ognie i szczęście.
Ciało staje się nudne,
męczy nas nieszczęścia,
uciekają nam przyjemności ,
opuszcza nas radość.
Jeśli to nas czeka,
dlaczego, moja Dorila,
są kwieciste lata
naszego kruchego życia?
Do gier i tańców,
pieśni i śmiechu, które
dały nam niebiosa,
przeznaczają je Łaski.
Chodź, och! co cię powstrzymuje
Chodź, chodź, moja gołębicy,
pod tymi winoroślami
wiatr lekko oddycha;
a między miękkimi grzankami
i milutkimi rozkoszami z
dzieciństwa pozwól nam się cieszyć,
bo leci tak szybko.
Autor: Juan Meléndez Valdés
4- Miłość odważy się
Kochanie, Ty, która dałaś mi śmiałe
próby, skierowałaś swoją rękę
i położyłaś ją
na szczerej piersi Dorisy , w nietkniętych miejscach;
Jeśli spojrzysz na tak wiele promieni, które padły
jego boskimi oczami na smutne,
daj mi ulgę, ponieważ szkody, które wyrządziłeś
lub moje życie i moje troski się skończyły.
Zmiłuj się nad moim dobrem; powiedz mu, że umieram
z powodu ogromnego bólu, który mnie dręczy;
że jeśli jest to nieśmiała miłość, to nie jest prawdą;
że śmiałość w uczuciach
nie jest zniewagą, a
nieszczęśliwy człowiek nie zasługuje na tak surową karę , że próbuje być szczęśliwy.
Autor: Nicolás Fernández de Moratín
5- Ode
Nie udawaj, że wiesz (że to niemożliwe),
które kończą niebo tobie i mojemu
przeznaczeniu, Leucónoe, ani nie radzą się liczby chaldejskie
, nie; że w słodkim spokoju
szczęście możesz cierpieć. Albo grzmiące
wiele zim, które obfitują w twoje życie,
albo wreszcie ta, która dziś rozbija
fale Morza Tyrreńskiego na skałach
, jeśli jesteś roztropny, nie
stronisz od toastów i przyjemności. Skróć
swoją nadzieję. Nasz wiek,
gdy mówimy, biegnie zazdrośnie.
O! Ciesz się teraźniejszością i nigdy nie ufaj
łatwowiernemu, niepewnemu przyszłemu dniu.
Autor: Leandro Fernández de Moratín
6- Inwokacja do poezji
Czuła i czerwona nimfa, o młoda poezja!
Jaki las w tym dniu wybierzesz dla siebie?
Jakie kwiaty, za falą, w której idą Twoje kroki,
pod delikatnymi stopami, delikatnie się kłaniają?
Gdzie będziemy Cię szukać? Spójrz na nową stację:
na jej białej twarzy, co za purpurowy błysk!
Śpiewał jaskółkę; Céfiro wrócił:
wraca ze swoimi tańcami; miłość odradza się.
Cień, łąki, kwiaty są jego miłymi krewnymi,
a Jowisz lubi kontemplować swoją córkę,
tę ziemię, w której słodkie wersety, pośpiesznie,
kiełkują wszędzie z twoich wdzięcznych palców.
W rzece, która spływa po wilgotnych dolinach
, toczą się słodkie, dźwięczne, płynne wersety.
Wersety, które są masowo otwierane przez słońce,
to urodzajne kwiaty czerwonego kielicha.
A góry, w potokach, które bielą ich wierzchołki,
rzucają na dno przepaści wspaniałe wersety.
Z Bucólicas (1785-1787)
Autor: André Chénier.
7- Słodka iluzja mojego pierwszego wieku: albinos
Niech przeklęty głupiec,
rozpalona zazdrość,
zuchwałym językiem
odkryje swoją urazę , Licio, niegodziwy nigdy nie
patrzył na szczęście innych
z pogodną miną;
a oszczerstwo jest trucizną,
nieszczęśliwym owocem jego niesławnego bólu.
Twoja błoga starość
zawsze kochała cnotę; W
swoim szczęśliwym stanie próbowałeś
zdusić
jadowity język złośliwej zazdrości ,
która pragnie umniejszyć uczciwego człowieka.
Wasze szlachetne dążenie poszło na marne: zazdrość i złośliwość
towarzyszą głupiemu
:
tak dumne
dusze towarzyszą wyniosłym,
a ich cnoty są wadą:
służyć jako kara za swoje przestępstwo, aby
żyć w odrazie,
a nawet przez ich bliźnich, których nienawidzili:
jeśli w biednym mieszkaniu, w którym mieszkam,
przenikały ich głosy,
znajdowali tylko współczucie i pogardę.
Czysta woda wypływa z góry
i płynie przez łąkę;
pije z niego bydło;
a nieczyste zwierzę najpierw próbuje
go wypić, zamulić
i zanurzyć w śmierdzącym włosiu.
Następnie pasażer
w poszukiwaniu kryształu przybywa zmęczony
i choć zniechęcony,
wygląda na mętnego jego pochlebnego przebiegu,
pije i jest usatysfakcjonowany
szukaniem prądu, w którym się rodzi.
Tak więc rozsądny człowiek
zazdrości pogardza mądrą pogłoską;
I chociaż odczuwa niesławny brak szacunku,
przebacza głupią złośliwość
i mówi ze współczuciem:
O, jak nieszczęśliwy
jest śmiertelnik, który zajęty
zjadliwą cenzurą,
zapomniany o sobie,
patrzy na drugiego z goryczą!
Ty dobrze wiesz, Licio, jak wiele zyskuje
wrażliwe i dobre serce,
że jego pobożność odtwarza
widok szczęśliwszego bliźniego:
i chociaż bez większego bogactwa,
ten dar, który dała mu natura,
sam w sobie jest kochany,
szczęśliwy i szczęśliwy. szanowany.
Dzięki tej szacie prosta przyjaźń,
przyjemność, miłość
przyniosły swoje łaski do waszej posiadłości;
I na twój widok
zazdrosny człowiek drży,
szanując twój szczęśliwy azyl.
Ziemia kręci się wokół dnia w bezdusznym locie ;
i chociaż mgła i lód przesłaniają
radość kuli,
nie wątpimy,
że słońce zawsze świeci tak, jak chcemy.
Szkoda tedy zazdrosny,
który z obrzydzeniem patrzy na
jego promienie, zapładnia górę i łąkę;
i zawsze hojny,
jeśli doceniasz moją przyjaźń,
nie zasługuj na swój gniew, tak głupie dusze
Autor: María Rosa Gálvez de Cabrera.
9- Do Clori, deklamując w tragicznej bajce
Jaki czający ból zraniła dusza? Co to za ozdoba pogrzebowa? Co takiego jest na świecie, że twoje światła kosztują płacz, który sprawia, że są krystaliczne? Czy może to być śmiertelny wysiłek, czy los mógłby w ten sposób urazić jego niebiańskiego ducha? … A może to wszystko oszustwo? I chce, aby Miłość użyczyła boskiej mocy jego wardze i jej działaniu. Chce, żeby był wolny od smutku, który wzbudza, narzuca ciszę hałaśliwym wulgarnym, a posłuszni jego głosowi stają się strapieni i płaczą. Niech czuły kochanek, który do niej opiekuje się i patrzy wśród oklasków i wątpliwego strachu, uwielbia tak pochłoniętą wysoką doskonałość. Autor: Leandro Fernández de Moratín.10 - Podczas gdy moja słodka szata żyła
Miłości, gdy żyła moja słodka szata , natchnęłaś mnie dźwiękowymi wersetami;
Przestrzegałem prawa, które mi dyktowałeś,
a jego siła dała mi poezję.
Ale niestety, że od tego niefortunnego dnia,
który pozbawił mnie dobra, które podziwiałeś,
do tego stopnia, że bez imperium we mnie znalazłeś siebie
i brakowało mojej Talii.
Cóż, twardy Ponury Żniwiarz nie wymazuje swojego prawa
- któremu Jowisz się nie sprzeciwia -
zapomniał o Pindo i zostawił piękno.
Ty także zrezygnuj z ambicji
i pochowaj obok Philliesa
swoją bezużyteczną strzałę i moją smutną lirę.
Autor: José Cadalsa.
11- Szarmancki i dama
Pewien dzielny, którego chwali Paryż,dandys o najdziwniejszym guście,
który co roku zmienia czterdzieści sukienek
i nieustraszenie wylewa złoto i srebro,
świętując dni swojej pani,
wypuścił kilka cynowych sprzączek,
aby udowodnić tym oszustwem,
jak pewny jest swojej sławy.
«Piękne srebro! Jaki piękny połysk! "
Powiedziała dama," niech żyje smak i numen fopa
we wszystkich wyborach! "
A teraz mówię: „Wypełnij
słynnemu autorowi tom bzdur,
a jeśli cię nie chwalą, niech mnie upierzą”.
Autor: Tomás de Iriarte.
12- Inwokacja do Chrystusa
Słońce rozprasza ciemną ciemność
I przenika głębię królestwa,
Zasłona rozrywa Naturę,
I zwraca kolory i piękno
światu światu.
Och, z dusz, Chryste, tylko światło!
Tobie tylko cześć i uwielbienie!
Nasza pokorna modlitwa dociera do Twojego szczytu; Wszystkie serca
poddają się Twojej błogiej niewoli
.
Jeśli są dusze, które się wahają, daj im siłę; Połączcie
niewinne ręce,
godne waszej nieśmiertelnej chwały, którą
śpiewamy, i dóbr, które obficie rozdajecie
ludziom.
13- Bezpieczniej oh! licino
Bezpieczniej oh! Licino będziesz
żył, nie wchodząc na wysokość
ani nie zbliżając się do sosny
na źle bezpieczną plażę,
aby uniknąć ciemnej burzy.
Ten, który
kochała drogocenna przeciętność , z połamanego
i biednego dachu , odbiega
jak zazdrośni
schronienie ze złota i rzeźbionego porfiru.
Wielokrotnie wiatr
łamie wysokie drzewa; podniesione
wieże z bardziej gwałtownym
ciosem zniszczone;
piorun uderza w wysokie szczyty. Silny człowiek nie
ufa szczęściu
; w jej utrapieniu oczekuje
bardziej sprzyjającego dnia:
młodzi, ostry okres
lodu powraca w przyjemną wiosnę.
Jeśli teraz wydarzy się coś złego,
nie zawsze będzie źle. Być może Phoebus nie usprawiedliwia
dźwięcznej cytry, aby
ożywić muzę;
może używa łuku w lesie.
W nieszczęściu wie, jak
wystawić odważne serce na ryzyko,
a jeśli wiatr twój statek
spokojnie dmucha
w napompowany żagiel, podejmiesz ostrożność.
Inne interesujące wiersze
Wiersze romantyzmu.
Wiersze awangardowe.
Wiersze renesansu.
Wiersze futuryzmu.
Wiersze klasycyzmu.
Wiersze baroku.
Wiersze modernizmu.
Wiersze dadaizmu.
Wiersze kubistyczne.
Bibliografia
- Justo Fernández López. Poezja neoklasyczna. Fabuliści. Odzyskany z hispanoteca.eu
- Literatura XVIII wieku. Odzyskany z Escribresneoclasicos.blogspot.com.ar
- Poezja neoklasyczna. Odzyskany z literatury - alagon.wikispaces.com
- Juan Menéndez Valdés. Odzyskany z rinconcastellano.com
- Oda. Odzyskany z los-poetas.com
- Kochająca śmiałość. Odzyskany z amediavoz.com
- Do Dorili. Odzyskany z poemas-del-alma.com
- Do Arnesto. Odzyskany z wordvirtual.com
- List poświęcony Hortelio. Odzyskany z cervantesvirtual.com
- Klasycyzm. Odzyskany z es.wikipedia.org.
