- Lista wierszy najsłynniejszych autorów modernizmu
- Pieśń nadziei
- Ta miłość nie dopuszcza refleksów na temat strun
- I szukałem cię w miastach ...
- Ilekroć zagłębiam się w poważnych książkach ...
- Następnie
- Pierwszy pocałunek
- W pokoju
- Oczy zmierzchu
- Do gauchów (fragment)
- Trochę nieba i trochę jeziora
- To lmachilena
- Pamięci Josefiny
- Nastała chwila zmierzchu ...
- Myślałem o tobie, o twoich włosach
- Jestem szczerym człowiekiem (fragment)
- Pieśń jesieni
- Summer Romance (fragment)
- Do mojej matki
- Suma ego
- Psalm miłości
- Melancholia
- Płakać? Po co!
- Autobiografia
- Hiszpania
- Kraj słońca
- Boska psychika (fragment)
- Nocturnal of the street copla (fragment)
- Orchidee
- Matka
- W wentylatorze
- Ametystowy zmierzch
- Tchórzostwo
- Inne interesujące wiersze
- Bibliografia
Te wiersze modernizmu są kompozycje, które wykorzystują zasoby literackie typowe dla poezji, oprawiony w ruchu literackiego zwanego modernizmu. Niektórzy z jego najbardziej rozpoznawalnych przedstawicieli to José Martí, Amado Nervo, Ernesto Noboa czy Eduardo Marquina.
Modernizm był ruchem literackim, który pojawił się między końcem XIX a początkiem XX wieku i jako pierwszy pojawił się w Ameryce i rozprzestrzenił się na Europę, w dużej mierze wyjaśniony przez ruchy niepodległościowe, które pojawiły się na kontynencie w tamtych czasach. lat.

Rubén Darío, autor Modernizmu.
W modernizmie wiodącą rolę odegrała poezja, dzięki której można było wyrazić nowe, kosmopolityczne idee i trendy twórcze, gardzące wytycznymi realizmu i naturalizmu.
Modernizm był wówczas nurtem literackim naznaczonym buntem, innowacjami i duchem wolnościowym.
Lista wierszy najsłynniejszych autorów modernizmu
Pieśń nadziei
Wielki stado wron plami lazurowy błękit.
Tysiącletni oddech grozi zarazą.
Na Dalekim Wschodzie giną ludzie.
Czy narodził się apokaliptyczny Antychryst?
Znane są wróżby i widziano cuda,
a powrót Chrystusa wydaje się bliski.
Ziemia jest brzemienna bólem tak głębokim,
że śniący, medytujący imperator,
cierpi udrękę serca świata.
Egzekutorzy ideałów dotkniętych ziemią,
w studni cienia ludzkość jest zamknięta
z niegrzecznymi molosami nienawiści i wojny.
O Panie Jezu Chryste! dlaczego czekasz, na co czekasz,
aby wyciągnąć rękę światła na bestie
i spraw, by Twoje boskie flagi świeciły w słońcu!
Powstaje nagle i wylewa esencję życia
na tak wiele szalonych, smutnych lub zatwardziałych dusz, o
których miłośniku ciemności zapomina twój słodki świt.
Przyjdź, Panie, aby stać się sławnym.
Przyjdź z drżącymi gwiazdami i kataklizmem,
przyjdź i przynieś miłość i pokój nad otchłanią.
I twój biały koń, na którego spojrzał wizjoner,
wszedł. I boskie, niezwykłe dźwięki klarowania.
Moje serce będzie żarem twojej kadzielnicy.
Rubén Darío (Nikaragua)
Ta miłość nie dopuszcza refleksów na temat strun
Pani, Miłość jest gwałtowna,
a kiedy
nas przemienia ,
szaleństwo rozpala nasze myśli .
Nie proś o pokój w moich ramionach,
które trzymają twoje w więzieniu:
moje uściski są z wojny,
a moje pocałunki z ognia;
i próżno byłoby usiłować
przyćmić mój umysł,
skoro rozpala mnie
szaleństwo.
Mój umysł jest czysty
od płomieni miłości, pani,
jak magazyn dnia
lub pałac świtu.
A zapach twojej maści
ściga moje szczęście,
a
szaleństwo rozpala moją myśl .
Moja radość, wyobraża sobie twoje podniebienie
bogate w plaster miodu,
jak w świętej pieśni:
Mel et lac sub lingua tua.
Radość z twojego oddechu
w tak dobrej szklance spieszy się,
a
szaleństwo rozpala moją myśl .
Rubén Darío (Nikaragua)
I szukałem cię w miastach …
I szukałem cię w miastach,
I szukałem cię w chmurach,
Aby znaleźć twoją duszę,
otworzyłem wiele lilii, lilii niebieskich.
A smutni płaczący powiedzieli mi:
Och, co za żywy ból!
Że twoja dusza od dawna żyje
w żółtej lilii!
Ale powiedz mi, jak było?
Czy nie miałem mojej duszy w piersi?
Wczoraj cię spotkałem,
a dusza, którą tu mam, nie jest moja.
José Martí (Kuba)
Ilekroć zagłębiam się w poważnych książkach …
Ilekroć zanurzam umysł w grobowych księgach,
wydobywam go promieniem świtu:
dostrzegam nici, połączenie,
Kwiat Wszechświata: wymawiam
Nieśmiertelną poezję Wkrótce się narodzi.
Nie z bogów ołtarzy ani starych ksiąg
Nie z kwiatów z Grecji, przemalowanych
Modnymi miksturami, nie ze śladami
śladów, nie z sinymi szczątkami
Oswoi się od wieków zmarłych:
Ale z odkrytych wnętrzności
Wszechświata wyłoni się promiennie
Ze światłem i łaski życia.
Aby wygrać, będzie walczył pierwszy:
I zaleje światłem jak świt.
José Martí (Kuba)
Następnie
Chcę umrzeć, gdy dzień się kończy,
na pełnym morzu, z twarzą zwróconą ku niebu,
gdzie agonia wydaje się snem,
a moja dusza - ptakiem, który leci.
Nie słuchając ostatnich chwil,
z samym niebem i morzem,
więcej głosów lub płaczących modlitw
niż majestatycznego szumu fal.
Umrzeć, gdy smutne światło cofa
złote sieci z zielonej fali
i być jak słońce, które powoli gaśnie:
coś bardzo świecącego, co jest stracone.
Umieraj i młodzi: zanim
czas zniszczy delikatną koronę;
kiedy życie wciąż mówi: jestem twój,
chociaż dobrze wiemy, że nas zdradza.
Manuel Gutiérrez Nájera (Meksyk)
Pierwszy pocałunek
Już się żegnałam… a
moja warga pulsowała blisko twoich czerwonych ust.
„Do zobaczenia jutro” wyszeptałeś;
Patrzyłem na chwilę w Twoje oczy,
a Ty zamykałeś je bez namysłu
i dałem Ci pierwszego pocałunku: uniosłem czoło
oświecony moim prawdziwym szczęściem.
Wyszedłem
radośnie na ulicę, podczas gdy ty wychylałeś się przez drzwi,
patrząc na mnie rozżarzonego i uśmiechniętego.
Odwróciłem twarz w słodkim zachwycie
i nawet nie odrywając od ciebie wzroku ,
wskoczyłem do szybko jadącego tramwaju;
i patrzyłem na Ciebie przez chwilę
i uśmiechałem się całą duszą,
a jeszcze bardziej uśmiechałem się do Ciebie… A w tramwaju
do niespokojnego, sarkastycznego i ciekawskiego człowieka,
który spojrzał na nas obu z ironią,
powiedziałem uszczęśliwiony:
- «Wybacz mi, Panie tę radość. "
Amado Nervo (Meksyk)
W pokoju
Bardzo bliski upadku, błogosławię ci życie,
ponieważ nigdy nie dałeś mi straconej nadziei,
niesprawiedliwej pracy ani niezasłużonego smutku;
ponieważ na końcu mojej trudnej ścieżki
widzę, że byłem kowalem własnego losu;
że jeśli wydobywałem miód lub żółć z rzeczy, to
dlatego, że włożyłem do nich żółć lub smaczne miody:
kiedy sadziłem krzewy róż, zawsze zbierałem róże.
… To prawda, zima podąży za moją świeżością:
ale nie powiedziałeś mi, że maj był wieczny!
Z pewnością znalazłem długie noce moich smutków;
ale nie obiecałeś mi tylko dobrych nocy;
a zamiast tego miałem trochę świętego spokoju …
Kochałem, byłem kochany, słońce pieściło moją twarz.
Życie, nic mi nie jesteś winien! Życie, jesteśmy spokojni!
Amado Nervo (Meksyk)
Oczy zmierzchu
Jak na tle jasnej, głębokiej i spokojnej wody,
kampanie odpoczywają w błękicie popołudnia.
A do gwiazdy, która uchyla swą jasną źrenicę,
Cień nocy drży w rzęsach.
Lekka ciemność wygładza trawę
. Zwykłym pieszczotą dłoni na włosach;
I w swoim ostatnim spojrzeniu przenosi ziemię do nieba,
Uległa słodycz oka łani.
Błękit nieruchomego popołudnia jest samym niebem,
które schodzi na ziemię z taką delikatną delikatnością,
że wydaje się, że w nim oczyszcza się jej otchłań,
I że w głębi duszy patrzy na siebie.
I ścina się w rosie, która na skraju gaju
Płacze czarne oczy nocnej trawy;
I kontempluj w milczącej wodzie
I wolniej rozszerzaj powieki lotosu.
I krystalizuje jak góry lodowe ściany
małego białego domku, który swoimi drzwiami spogląda na
Spokój prerii; i delikatnie wygaśnie
w szlachetnym smutku twoich ciemnych oczu.
Leopoldo Lugones (Argentyna)
Do gauchów (fragment)
Odważny i ciężki wyścig
to z dziką siłą
dał krajowi jeździeckiego rozmachu
jego prymitywna rzeźba.
Straszna fortuna
idzie na jej ofiarę zjednoczoną,
jak rozwija się rana
że byk łamie kark,
w strumieniu rzezi
sztandar życia.
Czy taka jest wola wiernych
to raduje ponury los,
rozpuść czarne winogrona w wino
z trudnych przeciwności losu.
A w kwestii wolności
nie ma wyraźniejszej satysfakcji,
aby zmierzyć to kompletnie
między ryzykiem a sercem,
z trzema czwartymi facón
i cztery stopy quatra.
W godzinie wielkiego bólu
że historia nas urodziła,
a także dobrem dnia
ptak śpiewający trova,
piosenka payadora
ogłosił świt,
iw chłodnym rosicler
który namalował pierwszy promień,
słodkie gaucho Mayo
odszedł, aby nigdy nie wrócić …
Autor : Leopoldo Lugones
Trochę nieba i trochę jeziora
Trochę nieba i trochę jeziora
gdzie wdzięczne bambusowe ryby są gwiazdami,
a na tyłach parku, z intymnymi komplementami,
noc, która wygląda, jak wyglądasz.
Rozkwitnij w liliach swojej poezji,
szczery księżyc wschodzący z morza.
I w słabym delirium niebieskiej melodii,
napełnia cię niejasnym złamanym sercem do miłości.
Słodkie westchnienia, którymi pachnie twoja dusza,
dają ci, tak jak ona, niebiańskie wniebowstąpienie.
Noc, twoje oczy, trochę Schumanna
i moje ręce pełne Twego serca.
Autor : Leopoldo Lugones
To lmachilena
Masz oczy otchłani, włosy
pełna światła i cienia, jak rzeka
że przesuwa swój dziki przepływ,
odbija się pocałunek księżyca.
Nie ma nic bardziej kołyszącego niż twoje biodro
buntować się pod presją stroju …
W twojej wiecznej krwi jest lato
i wieczna wiosna na twoich ustach.
Piękny wygląd rozpływa się na Twoich kolanach
pocałunek śmierci twoim ramieniem …
Oddychaj jak bóg, leniwie,
mieć włosy jak girlandę,
tak, że dotyk płonącego ciała
trup w twojej spódnicy drży …
Autor : Carlos Pezoa Véliz
Pamięci Josefiny
jeden
Tego, co było miłością, słodyczą
niezrównany, stworzony z marzeń i radości,
pozostaje tylko zimny popiół
który zachowuje tę bladą kopertę.
Orchidea o fantastycznej urodzie,
motyl w swojej polichromii
oddawali swój zapach i waleczność
losowi, który naprawił moje nieszczęście.
Moja pamięć zwycięża zapomnienie;
mój ból wyrywa ją z grobu;
moja wiara ją cytuje, moja namiętność ją czeka,
i zwracam to na światło, z tą szczerością
wiosenny poranny uśmiech:
Szlachetny, skromny, kochający i biały!
dwa
Wiedziałeś, że kochałem cię bez rywala
a Pan to wie; nigdy nie flirtuj
bluszcz narzutowy do przyjaznego lasu
jak dołączyłeś do mojej smutnej duszy.
W mojej pamięci twoje życie trwa
słodkim dźwiękiem cantigi,
i słabnie tęsknota za Twoją miłością
mój pojedynek, który się stawia zapomnieniu.
Przezroczysta sprężyna, która się nie wyczerpuje,
żyjesz we Mnie i mojej surowej jałowości
Twoje mieszanki świeżości kropla po kropli.
Poszedłeś na moją pustynię do palmy,
do mojego gorzkiego morza, mewy,
A ty umrzesz tylko wtedy, gdy umrę!
Autor : Guillermo Valencia
Nastała chwila zmierzchu …
Nastała chwila zmierzchu
w którym rzeczy świecą bardziej,
ulotna, pulsująca chwila
o przestępczej intensywności.
Gałęzie są aksamitne,
wieże polerują swój profil,
ptak zakopuje swoją sylwetkę
na szafirowym suficie.
Popołudnie się zmienia, koncentruje
zapomnieć o świetle,
i miękki dar przenika ją
melancholijnego bezruchu,
jakby kula się zebrała
wszystko to jest dobre i piękne,
cała jego wiara, cała jego łaska
przeciw cieniu, który nadejdzie …
Moja istota kwitnie w tej godzinie
tajemniczego kwitnienia;
Noszę zmierzch w mojej duszy,
sennej spokoju;
w nim pękają pędy
wiosennej iluzji,
aw niej upijam się aromatami
z jakiegoś ogrodu! …
Autor : Guillermo Valencia
Myślałem o tobie, o twoich włosach
Myślałem o tobie, o twoich włosach
że świat cieni zazdrościłby,
i umieszczam w nich sens mojego życia
i chciałem śnić, że jesteś mój.
Chodzę po ziemi oczami
podniesiony - och, mój zapał! - tak wysoki
to w wyniosłej złości lub żałosnych rumieńcach
ludzka istota je zapaliła.
Na żywo: -Wiedz, jak umrzeć; tak mi to dolega
te niefortunne poszukiwania, to zaciekłe dobro,
i cała istota mojej duszy odbija się,
a szukając bez wiary, wiary umieram.
Autor : José Martí
Jestem szczerym człowiekiem (fragment)
Jestem uczciwym człowiekiem
Skąd rośnie palma,
I zanim umrę, chcę
Odrzuć moje wersety z duszy.
Pochodzę zewsząd
I gdziekolwiek pójdę:
Jestem sztuką wśród sztuk,
W górach jestem górą.
Znam dziwne imiona
Ziół i kwiatów,
I śmiertelnych oszustw,
I wzniosłych bólów.
Widziałem w ciemnej nocy
Deszcz na głowę
Promienie czystego ognia
Boskiego piękna.
Widziałem skrzydła wychodzące z ramion
Z pięknych kobiet:
I wyjdź z gruzów,
Latające motyle.
Widziałem mężczyznę na żywo
Ze sztyletem u boku
Nigdy nie wymawiając imienia
Tego, który go zabił.
Szybko, jak odbicie,
Dwa razy widziałem duszę, dwa:
Kiedy umarł biedny starzec,
Kiedy się ze mną pożegnała
Zadrżałem raz - przy bramie,
Przy wejściu do winnicy -
Kiedy pszczoła barbarzyńcy
Kłuło moją dziewczynę w czoło.
Kiedyś mi się podobało, na szczęście
Cieszyłem się jak nigdy dotąd: -Kiedy
Wyrok mojej śmierci
Naczelnik czytał płacz.
Słyszę westchnienie
Z lądów i mórz,
I to nie jest westchnienie, to prawda
Że mój syn się obudzi.
Jeśli mówią, że jubiler
Weź najlepszy klejnot,
Przyjmuję szczerego przyjaciela
I odłożyłem miłość na bok
Autor : José Martí
Pieśń jesieni
Dobrze wiem! Śmierć siedzi
Na progu: ostrożna przychodzi,
Ponieważ ich płacz i miłość nie przygotowują
W mojej obronie, kiedy mieszkają daleko
Rodzice i dziecko. Po powrocie marszczy brwi
Mojej jałowej pracy, smutnej i mrocznej,
W którym schronię się w moim zimowym domu,
Stojąc na żółtych liściach
W zgubnej dłoni kwiat snu,
Czarna kobieta gra na zwieńczonych skrzydłach,
Zapalona twarz, z drżeniem patrzę na nią
Każdego popołudnia czeka na mnie pod drzwiami.
Myślę o moim synu i ciemnej damie
Uciekam bez siły, pożeram skrzynię
Szalonej miłości! Najpiękniejsza kobieta
Nie ma tej śmierci! Za pocałunek od niego
Gęste lasy różnych laurów,
I oleandry miłości i radości
Pamiętać o moim dzieciństwie!
… myślę o tym, do którego moja winna miłość
Przywrócona do życia i szlochając unikam
Z ramion moich umiłowanych; więcej już mi się podoba
Z wiecznego świtu na pewno dobre.
O życie, do widzenia! Kto umrze, nie żyje.
Autor : José Martí
Summer Romance (fragment)
Letnie południe - złoto i błękit - w co się ubierasz
tyle nowej radości, tyle tajemnego niepokoju,
Jak rozkwit serc!
Pod niespokojną bryzą
hałaśliwy park gniazd i pieśni,
jest jak harmonijne serce poety.
Pragnienie miłości w duszach, która nawilża oczy,
boskie szaleństwo boskich ekscesów,
w czerwonych kielichach
na złośliwych ustach,
jak złote konie, trzepoczą pocałunki!
Na jasnych ścieżkach
miękkie piaski,
kochające się pary
przeplatają się nici słodkich chwil
płaszcz pomyślnych i pogodnych godzin …
Mijają delikatne rundy, pachnące bukiety
romantycznych blondynek i ognistych brunetek.
Autor: Ernesto Noboa
Do mojej matki
Aby uspokoić grobowe godziny
Kalwaria serca
Mam twoje smutne, miękkie dłonie
ten okoń jak dwa ptaki
na krzyżu mojego utrapienia.
Aby złagodzić smutne godziny
mojej cichej samotności
Wystarczy mi … wiedzieć, że istniejesz!
a ty mi towarzyszysz i pomagasz mi
i zaszczepiasz we mnie spokój.
Kiedy gryzie mnie boleń nudy,
Mam kilka książek, które są w środku
Krwawe godziny mirra, aloes,
wsparcie mojej słabej duszy:
Heine, Samain, Laforgue, Poe
a przede wszystkim mój Verlaine!
I tak moje życie się ślizga
-brak przedmiotu lub orientacji-
cierpiący, cichy, uległy,
ze smutną rezygnacją,
między westchnieniem, uśmiechem,
jakaś nieprecyzyjna czułość
i trochę prawdziwego bólu …
Autor: Ernesto Noboa
Suma ego
Kocham wszystko, co dziwne, kocham wszystko, co egzotyczne;
niejednoznaczne i chorobliwe, fałszywe i nienormalne:
tylko
fiolka z morfiną i fiolka z chloralem mogą uspokoić moje nerwicowe nerwy .
Uwielbiam uschłe rzeczy, ten chlorotyczny odcień
zbirów i dziwek, szpitalną trawę.
W moim chorym, wrażliwym i chaotycznym mózgu,
niczym pająk Poean, zło tka swoją sieć.
Nie ma znaczenia, że inni uciekają przede mną. Izolacja
sprzyja rozkwitowi kwiatu uczucia:
tuberoza snów kiełkuje w samotności.
Nie ma znaczenia, czy ludzie mi odmawiają oklasków,
czy muzyka odległych gwiazd
i trzepotanie moich skrzydeł nad rzeczywistością odurza mnie .
Autor: Ernesto Noboa
Psalm miłości
Niech cię Bóg błogosławi, kochanie, bo jesteś piękna!
Niech cię Bóg błogosławi, kochanie, bo jesteś mój!
Niech cię Bóg błogosławi, kochanie, kiedy na ciebie patrzę!
Niech cię Bóg błogosławi, kochanie, kiedy na mnie patrzysz!
Niech cię Bóg błogosławi, jeśli we mnie wierzysz;
jeśli nie wierzysz we mnie, niech cię Bóg błogosławi!
Błogosławię cię dzisiaj, kiedy ożywiasz mnie;
kiedy sprawisz, że umrę, bądź błogosławiony!
Niech Bóg błogosławi twoje kroki ku dobru,
twoje kroki ku złu, niech cię Bóg błogosławi!
Błogosławieństwa dla ciebie, kiedy mnie przyjmujesz;
błogosławieństwa dla ciebie, kiedy unikasz mnie!
Błogosławię ci poranne światło
że kiedy się budzisz, rani twoich uczniów;
błogosławię ci cień nocy,
że na jego kolanach zastanie cię śpiącego!
Otwórz oczy, by cię błogosławić,
zanim umrze, ten, który umiera!
Jeśli morderca błogosławi cię, gdy zranisz,
Niech Bóg cię błogosławi za twoje błogosławieństwo!
Błogosław pokornych, którym pomagasz!
Błogosławieni, nazywając was swoimi przyjaciółmi!
Błogosławieni słudzy waszego domu!
Zadowoleni żałobnicy was błogosławią!
Niech ziemia błogosławi cię kwiatami,
i czas w kopii spokojnych dni,
a morze wciąż Cię błogosławi,
a ból z powrotem ustąpi i błogosławi cię!
Zagraj ponownie w śnieżną lilię
Gabriel swoje czoło i ogłoś je namaszczonym!
Daj niebo swojemu miłosierdziu jako dar cudu
i uzdrawiajcie chorych w waszych oczach!
O droga kobieto! … Dzisiaj mnie uwielbiasz,
wszystkie błogosławieństwa to dzień!
Błogosławię cię i chcę, żebyś to zrobił
Bóg i niebo i ziemia was błogosławią!
Autor : Eduardo Marquina
Melancholia
Tobie, za którego bym umarł,
Lubię widzieć, jak płaczesz
W bólu jesteś mój
z przyjemnością mnie zostawiasz
Autor : Eduardo Marquina
Płakać? Po co!
Oto książka o moim bólu:
łza za łzą uformowałem go;
raz to zrobione, przysięgam ci, na
Chryste, już nigdy nie będę płakać.
Płakać? Czemu!
Moje rymy będą migotać
intymnego światła, które opuszczę
w każdym wersecie; ale płacz,
Nigdy więcej! Przez kogo? Czemu?
Będą spokojnym Florigelio,
plik notatek, które podlewam,
i będzie się śmiać przy każdym arpeggio …
Ale łza? Co za świętokradztwo!
Nigdy więcej. Przez kogo? Czemu?
Autor : Amado Nervo
Autobiografia
Wersety autobiograficzne? Są moje piosenki
są moje wiersze: ja lubię narody
szczęśliwa i przykład uczciwej kobiety,
Nie mam historii: nic mi się nigdy nie stało,
Och, szlachetny nieznany przyjacielu, to mogę ci powiedzieć.
Już we wczesnych latach domyślałem się sztuki
harmonia i rytm, drogi musagecie,
a będąc bogatym wolałem być poetą.
-I wtedy?
- Cierpiałem, jak wszyscy, i kochałem.
Wiele?
- Wystarczająco dużo do wybaczenia …
Autor: Amado Nervo
Hiszpania
Pozwól mi iść dalej i wiosłować po kuchni
pod burzą, na falach:
Kieruje się na hiszpańską Atlantydę
gdzie przyszłość jest cicha i czeka.
Uraza nie gaśnie, a nienawiść nie umiera
przed sztandarem, który lata barbarzyńca:
gdyby kiedyś sprawiedliwość była sama,
odczuje to cała ludzkość.
I wiosłuj wśród spienionych fal,
i wiosłuj w kuchni, którą już widziałeś
jak tam kapryśne burze.
Że wyścig jest na nogach, a ramię gotowe,
że kapitan Cervantes jest na statku,
a powyżej unosi pawilon Chrystusa.
Autor: Rubén Darío (Nikaragua)
Kraj słońca
Obok czarnego pałacu króla wyspy Żelaznej (O okrutne, okropne, wygnanie!) Jak to
ty, harmonijna siostro, sprawiasz, że szare niebo śpiewa, twoja woliera słowików, twoja potężna pozytywka?
Czy nie zasmuca cię wspomnienie wiosny, kiedy usłyszałeś boskiego ptaka i lakmus
w krainie słońca?
W ogrodzie króla wyspy złota (och, moje marzenie, które uwielbiam!) Był lepszy od ciebie, harmonijny
siostro, ćwicz swoje skrzydlate flety, swoje dźwięczne harfy; wy, którzy urodziliście się tam, gdzie goździki krwi i czerwona róża rodzą się piękniejsze,
w krainie słońca
Albo w pałacu królowej wyspy Plata (Schubert, szlocha Serenadę …) Ty też mogłabyś, siostro
harmonijne, spraw, by mistyczne ptaki twojej duszy wychwalały, słodko, słodko, światło księżyca, dziewicze lilie, zakonnicę gołębicę i markiza łabędzia. Najlepsze srebro topi się w płonącym tyglu,
w krainie słońca
Więc wracaj do swojej łodzi, która ma gotowy żagiel (rezonuje, lira, Zefyr, leci) i liście, harmonijnie
siostra, gdzie piękny książę nad brzegiem morza prosi o liry, wersety i róże, i pieści jej loki
złoto pod królewskim niebieskim parasolem,
w kraju słońca.
Autor : Rubén Darío
Boska psychika (fragment)
ja
Divine Psyche, słodki niewidzialny motyl
że z otchłani stałeś się wszystkim
co w moim nerwowym istocie iw moim wrażliwym ciele
uformuj świętą iskrę błotnego posągu!
Spoglądasz moimi oczami w światło ziemi
i więźniu żyjesz we mnie jako obcy właściciel:
moje zmysły na wojnie czynią cię niewolnikiem
i ledwo chodzisz swobodnie po ogrodzie snu.
Wiedziałem do Lust, że znasz starożytne nauki,
czasami trzęsiesz się między niemożliwymi ścianami,
i poza wszelkie wulgarne sumienia
eksplorujesz najstraszniejsze i najciemniejsze zakątki.
Znajdziesz cień i żałobę. Jaki cień i pojedynek znajdziesz
pod winoroślą, gdzie rodzi się wino diabła.
Siadasz na piersiach, na brzuchach
To doprowadziło Juana do szału, a Pablo przy zdrowych zmysłach.
Dziewica Juan oraz wojskowy i gwałtowny Pablo;
Juanowi, który nigdy nie wiedział o najwyższym kontakcie;
Pawłowi, człowiekowi burzliwemu, który znalazł Chrystusa na wietrze,
i Juanowi, przed którym oniemiał Hugo.
Autor : Rubén Darío
Nocturnal of the street copla (fragment)
Od dawna palę swoje statki
jak zdobywca,
i rzuciłem się w wir przygód
z jednego serca do drugiego serca;
ale…
przyznaję
że miałem też moją smutną noc.
O, smutna noc, płaczę!
Och, noc, kiedy wędrowałem
Przez nawiedzone, ciemne dzielnice
gdzie w skromnych domach marzy romantyzm
dziewic chorych Księżyca i pieśni,
przerwała mi krok
przez zdradliwą dziurę wydostał się dwuwiersz
po prostu z okna
wbij mnie w serce …
I przyszedł do mnie dwuwiersz
rzucony wśród narzekania starego akordeonu,
przez jakiegoś zarozumiałego chłopca
zgodnie z zuchwałością jego ochrypłego głosu.
Autor : Santos Chocano
Orchidee
Szklane amfory, wdzięczne zdobienia
w tajemniczy, zaskakujący sposób,
opaski typowe dla frontów apolinowych,
ozdoby godne wystawnych pomieszczeń.
W węzłach pnia tworzą łuski;
i skręcają ich wężowe łodygi,
do czasu pozostania na oczekującej wysokości,
jak ptaki bez skrzydeł.
Smutne jak zamyślone głowy
kiełkują bez niezdarnych więzi
z korzeni tyranii, wolny i wyniosły;
ponieważ także, ze środkiem na wojnie,
chcą żyć jak czyste dusze,
bez ani jednego kontaktu z ziemią.
Autor : Santo Chocano
Matka
Mała mamo, mała mamo
Biały kwiat cantarrana
Miękki urok mojego życia
Słodka miłość, która nigdy nie oszukuje.
Kto na ciebie patrzy, już cię podziwia
Lustro nieparujące
Cnota dobrze wyuczona
Cierpieć zawsze cicho
Pracowity pająk
To w zakątku gór
Jego pracowita mała telita.
W ciszy splataj i trzymaj
Cudowne życie
O delikatnej czułości
Miłej cierpliwości
Słodka miłość, która nigdy nie oszukuje.
Autor: Rómulo Gallegos
W wentylatorze
Biedny, przeklęty werset
patrzeć na twoje czerwone usta
i w świetle Twoich oczu
zawsze chcąc się palić.
Koliber, od którego się oddala
mirt, który to powoduje
i przyjrzyj się swoim ustom
i nie może jej pocałować.
Autor: Manuel Gutiérrez Nájera
Ametystowy zmierzch
Zmierzch ametystu zmienia kolor na
niebieski coraz bardziej intensywny,
Latarnia wypełnia się bladozieloną poświatą
. Drzewa alei.
Stary fortepian gra
spokojną, powolną i jowialną melodię ;
Pochyla się nad pożółkłymi kluczami
i przechyla głowę.
Nieśmiałe myśli, poważne i szeroko otwarte oczy
I ręce wędrujące, gdy nasłuchują…
Zmierzch staje się jeszcze ciemniejszy
Z odbiciami ametystu.
Autor: James Joyce
Tchórzostwo
Stało się to z jego matką. Co za rzadkie piękno!
Jakie blond włosy z pszenicy garzul!
Co za rytm! Cóż za wrodzona królewskość
rodzenia! Jakie kształty pod delikatnym tiulem…!
Stało się to z jego matką. Odwrócił głowę:
jego niebieskie spojrzenie przeszyło mnie głęboko!
Byłem równie zachwycony…
Z gorączkowym pośpiechem
„Idź za nią!”, Krzyczały jednakowo ciało i dusza.
… Ale bałam się szaleńczo kochać,
otwierać rany, które zwykle krwawią
i mimo całego pragnienia czułości,
zamykając oczy, odpuszczałam!
Autor: Amado Nervo
Inne interesujące wiersze
Wiersze romantyzmu.
Wiersze awangardowe.
Wiersze realizmu.
Wiersze futuryzmu.
Wiersze klasycyzmu.
Wiersze neoklasycyzmu.
Wiersze baroku.
Wiersze kubizmu.
Wiersze dadaizmu.
Wiersze renesansu.
Bibliografia
- Hiszpańska literatura modernizmu i modernizmu (literatura w języku hiszpańskim). Odzyskany z es.wikipedia.org
- Wiersze Rubéna Darío. Odzyskany z poesiaspoemas.com i amor.com.mx
- Wiersz Amado Nervo. Odzyskany z amor.com.mx
- Wiersz Manuela Gutiérreza Nájera. Odzyskany z ciudadseva.com
- Wiersze José Martí. Odzyskany z amediavoz.com i frasesypoemas.com
- Wiersz Leopoldo Lugones. Odzyskany z poesi.as.
