Zostawiam Wam najlepsze frazy przypływu , jednego z najważniejszych zespołów rockowych na hiszpańskiej scenie muzycznej. Jego style to hard i punk rock. Grupa powstała w 1997 roku i ma dziś sześć albumów studyjnych, dwie składanki i album koncertowy.
Możesz być także zainteresowany tymi rockowymi zwrotami.

-Pójdę boso, a ty nago przy dźwiękach miłości ochrypłego bębna, na którym gra Księżyc. - Pieprzyć wiatr.

-Chcę tylko, żeby mnie kochali, tak jak ty, jak wszyscy inni. - szpilki.

-Jakie jest twoje życie? Cieszę się, że cię widzę. Jak nigdy, tak jak zawsze … Osłaniam serce w jeżynach mojego głosu i to samo Słońce, które świeci na tobie, zabija mnie. - Skórowanie.

-I tam się śmiejemy, widząc, jak każda minutowa ręka jest pożarta przez fale. - Pieprzyć wiatr.

- U szczytu pietruszki zostały wszystkie moje marzenia, robię sukienkę ze wszystkiego, co straciłem i już ma sens się uśmiechać. - Żyły z dymem i słowami.

-Przed przecięciem moich żył, aby dać ci tyłek, maluję serce. - powiedział już Shrimp.

-Co się z nim do cholery stanie, że już nie lata? Może rosa z księżyca zmoczyła mu pióra? - Wiklinowe serce.

-Tutaj będę, czekając, aż nadepniesz na wszystkie szare poranki i jednookie popołudnia. - Między betonem.

-Kąpać w moich oczach, pieprzyć morze, które chce cię kołysać do woli. - Pieprzyć wiatr.

-Opowiedz mi o deszczu, dniach gówna i łyżki, o rzadkiej zgnilizny miłości - Gówno i łyżce.

- Pozwól, że opowiem Ci moją historię zranienia i pieszczot, moją historię o nikim, moją kołysankę głodową, wszystkie moje kłamstwa. - Pieprzyć wiosnę.

-Śpij ze mną, jeśli jesteś kamieniem to nie ma znaczenia, będę kamienistą ścieżką. Śpij ze mną, śpiewam ci, usypiam cię, owijam cię, chronię cię, rozpieszczam. - Śpij ze mną.

-Zaczęliśmy wkręcać śrubę, która wymknęła się spod kontroli i kopnęła kawałkami, nikt nie mógł rozwiązać tej wielkiej układanki.

-Nie całują się tak, jak wiedzą ci, którzy wiedzą, że nie wiedzą, jak całować. - W dupę robaka.

-To moja poduszka jest pełna, kiedy nie było cię, piosenek, których nigdy nie śpiewałeś, pocałunków, których nigdy mi nie dałeś. - Śpij ze mną.

-To moje łóżko jest zaścielone tam, gdzie nie ma okien, gdzie wygląd chce. - Śpij ze mną.

-I teraz przez chwilę postanawiam śnić o tobie, błotnistym i srającym po całym locie, a widzisz, obudzony, kiedy kładę się. - Śpij ze mną.

-I patrzy na mnie krzywo, kiedy myśli, że na nią nie patrzę, ponieważ nie zamierzam patrzeć, czy pali się jak zarost, gdy tylko się zaniedbuję. - Śpi ze mną.

- Czuje się dobrze, siedzę cicho na podłodze, żeby na nią spojrzeć. - Przełykając.

-Boy, wstań! Nie czuję dzisiaj piłek, zostanę w łóżku. - Połykanie.
-Czego chcesz kochanie? Cóż, jest nas dwóch - Trasegando.
-Jutro wrócę, wszyscy mi to mówią, śmiało, pocałuj mnie i wyjdź.
- Staram się robić to dobrze, ale zostajemy sami i mój srebrny księżyc.
-Nie czuję się nawet samotny bez ciebie, krótko mówiąc, bez więcej lub więcej. - Połykanie.
-To kaprys oka, które widzi, jak umiera, tylko przez ten sam wizjer, te same drzwi, które chce wyważyć. To ręka próbująca wziąć kawałek miłości. - Czas much.
-Jak smakują wnętrzności zaciśniętych pięści? Wiedzą, że podlewają go gorzkie napoje, wiedzą wszystko i więcej o wstawaniu, o samotności, wiedzą, dlaczego chleb jest zawsze czerstwy. - Zwietrzały chleb.
- To takie proste, aby mnie uszczęśliwić, niech powietrze dmuchnie na moją twarz, niech gra gitarze Kolibrí, tańcz o świcie, jeśli mam na to ochotę, pozwól drzwiom dzwonić i proszą o mnie, twoje ręce otwarte, otwórz usta, Widzę, jak się uśmiechasz - Tak jak chce twoja babcia.
-To ty i ja, niebo i ziemia, suki i miłość, lenistwo i bezsenność, papier ścierny i aksamit. - Papier ścierny i aksamit.
- Rozczochrany uśmiech, gdy idziesz pod wiatr, idziesz pod wiatr. - Petenera.
-Barszy niż marka, twardszy niż cyborium, sztywniejszy niż deska, moje serce staje się za każdym razem, gdy mówisz nie. - Mojama.
-Moje serce bije dla bulerii, jeśli spojrzysz na mnie. - Lakier.
-Mój dom jest tam, gdzie ty, te same oczy, to samo światło. - Te same paznokcie.
-W międzyczasie, między lukami, które zostawia nas czas, pozwól włosom latać … - Pieprzyć wiatr.
-Nie zwracaj na mnie pieprzonej uwagi, jeśli mijam cię sprzedając porażkę, jakby to była mięta. - Ślad.
-Nie chcę twojej tymczasowej miłości, twojego przepływu żółci, twojego pragnienia utraty, chociaż wiem, że jeśli odejdziesz, pozostanę w niczym. - Tymczasowa miłość.
-Jestem po prostu tym, co widzieliście za dnia, mój szary uśmiech, moje smutne oczy, próbuję oderwać się od ziemi.
-Nie zasypiaj na mojej zepsutej kołysance, która jest piosenką, z którą budzi się słońce. - Przerwana kołysanka.
-Prima Tristeza, Ty, która ożywisz majtki, nie zapomnij wyjść z mojej głowy. Rozciągasz się iw moich żyłach wkładasz łzy wosku jak pięści, tak że kiedy płaczę, boli. - Prima smutek.
-Ktoś przyniesie mi rum, ale bez lodu i bez Coca-Coli, którą Coca-Cola zabiera sen.
- Mówią, że noc się skończyła, to nie ma znaczenia dla ciebie i mnie to nie obchodzi, a wczoraj, co ja mu zrobię, jeśli wczoraj był wczoraj? - syn Inés.
-Co jeszcze ci to daje, gdy się krzątam, jeśli przekręcam drogę, jeśli stawiam wino, mówię ci. Co za różnica, jeśli sikam w miejscu, w którym się urodziłem, mówię ci. - Trasegando.
- Że nie chcemy być tak bardzo. Chcemy być trochę słońca i trochę nocy, chcemy być wiatrem i spokojem, burzą, deszczem i zapachem mokrej ziemi. - Jak trileros.
- Niech słońce zachodzi w kawałkach, a wraz z nim pijany bóg, który chciał sprawić, byś cierpiał. - Wytnij mi język.
-Jestem zmęczony wiosłowaniem, samotny towarzysz, od twoich drzwi do moich. - Tysiąc karatów.
- Że znowu trzepoczę, stłucz okulary, oferując swoje kroki między lotem a lotem. - Dziewica porażki.
- Trochę przeczesuje włosy i będzie taka ładna i wyjdzie szeptać swoje rzeczy o świcie …
-Jeśli przecię struny trapezu, to po to, aby wznieść się i związać je i ponownie zobaczyć księżyc. - Trapez.
-Jeśli jesteśmy nikim, nikt nie znajdzie. - Pieprzyć wiatr.
-Zawsze byłem tą czarną owcą, która umiała unikać rzucanych w nią kamieni, a im dłużej mijają lata, tym bardziej oddzielam się od stada, bo nie wiem, dokąd zmierza… - Jak wiatr zachodni.
-A kiedy gwiazdy wychodzą, już wiszę na strzępach snu, cały świat nie jest mnie wart, ostatniej nocy byłem za mały. - Zielony pies.
-A drzewa oliwne mówią mi, że męczy mnie marzenie o Tobie, że jestem osaczony i nie mam już strzałów, że pora się obudzić. - Na koniu.
-A jeśli chcesz posolić rany, znajdziesz tylko zamki i blizny samotności. - Pieprzyć wiatr.
-Rozrzucam szare chmury, które mogą zapewnić cień, kiedy skończę zakopać moje serce. -Krew dociera do nieba.
-Miasto oddzielone od strachu, zawsze mnoży swoje podwoje. -Miasto Cyganów.
-Zrobił umowę na materac. Z jego pianki stworzył swoje serce, zeszłej nocy było zrobione ze skały, ao świcie stało się wikliną. Teraz zamiast się łamać, jest w stanie zginać się wcześniej. -Wiklinowe serce.
- Odkrywam na nowo inną planetę, na której są otwarte drzwi i gdzie pocałunki nie smakują jak gówno. - Zielony pies.
-Dziś postanowiłam zasiać ogniste ścieżki czubkiem ciała. Dziś akceptuję siebie takim, jakim jestem, bez patrzenia na mnie z miną. - Zielony pies.
-Zamierzamy położyć obrus, zostań przy mnie. Będziemy pożerać świt tym, czego zapragną nasze dłonie, a na deser nieszczęśliwe słońce, które kończy się szaleństwem. Wiesz, że księżyc zawsze zna mnie mało. -Księżyc zna mnie mało.
- Powiedziałem mu, że w nocy morza wychodzą z moich porów, śniąc, że rozmawia ze mną i trzyma się swoich strun głosowych, że nie ma nikogo, kto może spać słuchając bicia mojego serca, że wydaje się, że żuje kryształy - Księżyc mało mnie zna .
-Budowany, paskudny i zmartwiony Skrzyżuję nogi, umieram z rykiem, mój półuśmiech mówi ci, że byłem rzeką, która cię kocha i kochała cię w pół światła pola. - Pokój bez okien.
-Marzyło mi się sprowokować Cię poniżej pępka … Fantazjowałem, chciałem śnić o Tobie. -Papier ścierny i aksamit.
-Jeśli zostaniesz tu ze mną, rozpoznasz, że moje słowo jest ubrane w cielisto-czerwony kolor. -Nana złamania.
- Ściśnij mocno zgiełk, a zdasz sobie sprawę, że wysiłek pochodzi z jelit. Ta siła zamienia błoto w trociny lub w więcej krwi do pisania. -Nana de quebranto.
-Milczę z tym, co jest, bo tego, co jest, to dotyka, a żeby pogłaskać serce, najlepiej nie otwierać ust. -Żyły z dymem i słowami.
-Wiem, że kryształy będą padać na nas między morzami, a ja wyjdę odsłonięty, a ty nagi na dźwięk miłości, ochrypłego bębna, który dotyka księżyca. - Wiatr.
-Moje ciało jest przeznaczone do opuszczenia, krzycząc, by chcieć cię dotknąć. Mam piękny głos, który ci śpiewam, a moje dłonie są tak miękkie, gdy cię pieszczę. -Rude małe uszy.
-A jeśli ciemne chmury wrócą do naszego szaleństwa, staną nas twarzą w twarz, ramię w ramię i za każdym razem będziemy bardziej samotni pomimo tego, że jesteśmy otoczeni przez tylu ludzi. - Wiatr.
-Jeśli chcą założyć łańcuchy w Twoim życiu, wiesz, że musisz je zrywać dzień po dniu. Jeśli wierzysz w wolność, zawsze jest czas, aby zacząć śpiewać. - Victor Jara nie umarł.
„Nie zostanę ani na chwilę, ani na chwilę, żeby zaplanować, kto zapłaci za potłuczone naczynia mojej rozpaczy.” Żyły dymem i słowami.
-Dziś chcę złożyć cały łup w tych miejscach, gdzie po raz pierwszy oboje postawiliśmy o świcie do żonglerki. Kiedy patrzę wstecz, nadal wszystko mi się nie udaje. - Żyły z dymem i słowami.
„Nawet nogi pająka są podrapane we włosach… Kiedy mnie całuje, ziemia się trzęsie.” Ty i ja.
-Przybij mnie do sufitu zardzewiałymi gwoździami, zostaw mnie wiszącego tam, zapewniam, że nic nie poczuję. -Ty bez majtek, ja bez majtek.
-Niech poranek przyjdzie powoli, zostań trochę leżąc w moim łóżku, nie wiem, czy cię znowu zobaczę i nie mogę się doczekać, żeby pójść z tobą i poczekać, aż wypadną siwe włosy. -Ty bez majtek, ja bez majtek.
-Nie tęsknię już za niczym, co pochodzi od Ciebie. Jeśli walczę w pojedynku, gubię się i ginę. Wolę pójść do piekła niż czołgać się w szare niebo. -Mam plan.
-Zawsze będę czekał na Ciebie po drugiej stronie, gdzie błoto jest błotem, gdzie nie trzeba udawać. -Mam plan.
-Podejdź bliżej, a zobaczysz, nie wiem jak to pogorszyć. -Jestem klaunem.
-Idę spać pokryty szronem, owinięty mostami, myśląc o tobie i prezencie dla nas obojga. Jeśli chcesz, chodź, już rozejrzałem się „trochę od siebie” dookoła księżyca, żebyś mógł latać, pocałunek, śmiało, nie zapomnij o mnie, wydaje się, że podążają za mną i przyjechałem bez dokumentów. Mrugnąłem.
-Przysięgam na tatę, że nie mam nic do stracenia w świecie poza duszą.
-Nie ma romansu ani kwiatu, który propagowałby miłość mieszkającą w wazonie. Krzewów rozmarynu nie można podlewać wodą i solą, ponieważ umrą bez powodu, prawie to samo dzieje się z łodygami prawdy, ponieważ nie wolno ich łamać. - Romans José Etxailareny.
-Co jest z twoją trucizną? Jednym pocałunkiem odbiera mi życie i zabiera mnie na księżyc, oferuje lek, który leczy wszystko. To święta zależność, czasami niewidzialna, która w końcu przywiązuje mnie do życia. - Czerwone uszy.
-Zrób minę smutku, już wiesz, że zrobię wszystko, co zechcesz … Oczy w pełni księżyca Twoje spojrzenie jest ogniste, a moje ciało z wosku.-Czerwone uszy.
-Mam ochrypłego ducha, który cię kocha. Ta mroczna samotność mnie topi. Dziś mam oczy pełne światła, które wyobrażają sobie ciebie, ale mam też oczy, które są ślepe, aby cię nie widzieć. - Czerwone uszy.
-Chcę, żebyś się cofnęła, będę Cię kochać w żywej skale, będę Cię kochać we wszystkich strofach, ale przede wszystkim będę Cię kochać, gdy duch Twojego głosu przyjdzie po mnie. -Mam nadzieję, że chcesz mnie uwolnić.
-Jeśli bardzo chciałem cię kochać, to dlatego, że dostałem takiej gorączki, a ja dałem ci psa za zająca. - Wytnij mi język.
-Znałem cię od jakiegoś czasu. Masz trochę smutków, ale także radości. Zabijasz mnie po trochu, ale nie wiesz, że już dobrze wiem o twoim życiu. - Bohaterko.
