- Wybór krótkich kryminałów
- - Śmierć biskupa
- - Niewidoczne ściany
- - Zabójcze jabłko
- - Złodziej celników
- - Najszybsze aresztowanie Punta de Piedras
- - Upadek kłamcy
- - Tereny łowieckie
Dzisiaj przedstawiam wam wybór krótkich policyjnych opowieści , które trzymają was w napięciu aż do nieoczekiwanego wyniku, który rozwiąże sprawę. Dotyczą śledztw, policji i morderstw.
Fikcja jest w stanie przyciągnąć nawet najbardziej nieskoncentrowanych. Zasadniczo wszystkie fikcje lub historie mają na celu zaangażowanie czytelnika poprzez opowieść, która angażuje, z interesującymi postaciami.

Fikcyjne historie cieszą czytelnika z różnych powodów, takich jak identyfikacja postaci z osobą lub atrakcyjność środowiska, w którym się rozwijają.
Mówiąc dokładniej, gatunek policyjny stał się jednym z najbardziej gorączkowych i uznanych gatunków w literaturze. Historie policyjne podtrzymują intrygę do końca i łączą czytelnika, aby mógł zbudować własną teorię na temat wydarzeń, a nawet wydedukować, kim są przestępcy.
Mogą Cię również zainteresować te zmyślone (krótkie) historie science fiction.
Wybór krótkich kryminałów
- Śmierć biskupa

Na głównym komisariacie policji w małym miasteczku Torreroca detektyw Piñango otrzymał wiadomość o śmierci, która wstrząsnęła dużą częścią miasta. Biskup Bazyliki Większej w mieście zmarł w dziwnych okolicznościach.
Ojciec Henryk był bardzo lubiany przez społeczność. Członkowie tego ostatniego podkreślali swoją nieustanną altruistyczną pracę na rzecz ludności, oprócz ich zdolności do integrowania różnych przekonań ludzi.
Detektyw Piñango otrzymał raport z sekcji zwłok, z którego wynikało, że ojciec Henry zmarł nagle, ale nie ma dowodów na morderstwo. Ten raport został podpisany przez kryminalistę Montejo, uznanego profesjonalistę o wielkim prestiżu w Torreroca.
Jednak Piñango był podejrzliwy.
- Co o tym myślisz, González? Detektyw zapytał współpracownika.
- Rzeczywiście, detektywie, jest coś, co brzmi dziwnie.
Piñango i González zgodzili się następnie przenieść do domu parafialnego, w którym mieszkał ksiądz. Chociaż nie mieli nakazu na wejście, policjanci włamali się do domu.
- Jakie są te wszystkie liczby, Piñango? - zapytał González, niedowierzając tym, co zobaczył.
„Bez wątpienia są to obrazy buddyjskie. Budda jest wszędzie - odpowiedział.
- Ale czy ojciec Henry nie był katolikiem? - zapytał González.
"Zrozumiałem to.
Detektyw Piñango uznał obecność małej fiolki obok łóżka księdza za wyjątkowo podejrzaną. Na opakowaniu było napisane, że to kilka kropel drzewa sandałowego.
Piñango zabrał butelkę, aby przeanalizować ją na komisariacie. Wyniki były jednoznaczne: tym, co zawierała fiolkę, był arszenik, ale kto mógł zabić księdza Henryka? Wszystkie wątpliwości padły na buddyjską społeczność Torreroca.
Piñango i González podeszli do sklepu z produktami buddyjskimi, który znajduje się po przekątnej Plaza Mayor.
Kiedy weszli, sprzedawczyni weszła z tyłu, żeby coś kupić, ale nie wróciła. Piñango to zauważył i wyszedł na ulicę, gdzie rozpoczęły się prześladowania
-Zatrzymać! Nie masz ucieczki! -krzyk. W ciągu kilku minut udało mu się schwytać menedżera.
Kobieta, która opiekowała się sklepem buddyjskim, nazywała się Clara Luisa Hernández. Szybko, po aresztowaniu, przyznał się do zbrodni.
Okazuje się, że Clara Luisa, mężatka, miała romantyczny związek z księdzem Henrykiem. Powiedział jej, że nie chce już tego kontynuować i zdecydowała się go zabić.
- Niewidoczne ściany
Funkcjonariusze Roberto Andrade i Ignacio Miranda udali się do małego domku znajdującego się w dzielnicy z wyższej klasy średniej.
Zostali wyznaczeni do zbadania w jej ramach, ponieważ prowadzili śledztwo w sprawie ogromnego oszustwa podatkowego, produktu korupcji popełnionej przez niektórych członków rady miejskiej.
Około szóstej po południu do domu przybyli policjanci. Przynieśli ze sobą nakaz sądowy, który pozwolił im wejść bez względu na okoliczności.
Na początek Andrade i Miranda zapukali do drzwi. Nikt nie odpowiedział. Zagrali ponownie i usłyszeli kroki. Otworzyła im ładna starsza pani.
Policjanci uprzejmie wyjaśnili sytuację i powody, dla których mieli nakaz przeszukania, aby wejść do domu.
Pani rozumiała sytuację, chociaż wyjaśniła, że nie ma żadnego związku z badanymi osobami i ich nie zna. Tak czy inaczej, oficerowie musieli wejść, na co dama się zgodziła.
Następnie obaj policjanci zaczęli przeszukiwać dom. Stara kobieta powiedziała im, że niczego nie znajdą, ponieważ była jedyną, która mieszkała w tym domu, odkąd została wdową. Jednak ani razu nie przerywał pracy policji.
„Wygląda na to, że nic nie znajdziemy, Ignacio” - powiedział Roberto Andrade.
„Nie ma dowodów na ukrywanie pieniędzy, jak wykazały dochodzenia. Myślę, że to fiasko ”- odpowiedział.
W końcu oficerowie wyszli na rozległe podwórko domu, będące jednocześnie ogrodem z wieloma drzewami.
- Czy pamiętasz, że pan Vallenilla, jeden z badanych w tej sprawie, jest miłośnikiem bonsai? - zapytała Miranda Andrade.
-Na pewno. To prawda.
Miranda skomentowała ten komentarz, wskazując na część ogrodu pełną wszelkiego rodzaju bonsai. Bonsai ułożono w rzędy. Każdy z nich miał bonsai jednego rodzaju.
Na jednym były małe drzewka pomarańczowe, na drugim małe drzewka cytrynowe i tak dalej. Jednym z najbardziej wyróżniających się rzędów były drzewa bonsai, które wyglądały na autentycznie japońskie. W rzeczywistości było kilka takich rzędów.
- Będziemy kopać? - zapytał Andrade.
- Oczywiście - odpowiedziała Miranda.
Chociaż nie mieli narzędzi do kopania w ziemi, policjanci zaczęli grzebać w miejscach, w których ręcznie sadzono bonsai.
- Myślę, że dotykam czegoś mocnego - rozpłynęła się Miranda.
- Bardzo dobrze!
Rzeczywiście tak było. Wykopanie całego dużego pudełka, które było zapieczętowane ze wszystkich czterech stron zajęło im kilka godzin.
„Teraz wyzwaniem jest otwarcie go” - powiedział Andrade.
Chociaż było to dość skomplikowane, dzięki młotkowi, który zdobyła policja, udało im się złamać jeden z boków pudełka.
Z wielką cierpliwością pozbywali się dużej części powierzchni pudełka, aby móc je otworzyć. W krótkim czasie byli już w stanie go otworzyć.
- Dobra robota! Zaintonowali jednocześnie. W pudełku były tysiące owiniętych gumką banknotów różnych nominałów. Okazało się, że w domu ukryto pieniądze.
Funkcjonariusze wnieśli skrzynkę do domu i zauważyli, że nie było śladu starej kobiety, która otworzyła im drzwi. Nie przywiązywali wagi do tego faktu i przygotowywali się do wyjazdu.
Kiedy próbowali to zrobić, stało się coś nieprawdopodobnego, czego Andrade i Miranda z pewnością nigdy się nie spodziewali.
- Jest niewidzialna ściana! - zawołała Miranda.
Funkcjonariusze policji byli w stanie bez problemu otworzyć drzwi domu i zobaczyć z zewnątrz dom. Jednak nie mogli się wydostać!
- Nie rozumiem, co się dzieje! Krzyknął Andrade.
Nagle pojawiła się słodka starsza pani z makiawelicznym spojrzeniem, wycelowana w nich z pistoletu.
- Nie będą mogli się wydostać! Ten dom jest chroniony systemem, który aktywuje pole elektromagnetyczne, które blokuje wszystkie jego wejścia.
Andrade szybko przygotował się do wyciągnięcia broni, gdy zdał sobie sprawę, że jej brakuje. Miranda zrobiła to samo.
"Jesteś tak głupi, że zdjąłeś broń, kiedy kopałeś pudełko!" Płakała stara kobieta.
Policjanci byli w szoku. Nie wiedzieli, co robić. Byli świadomi, że stara kobieta wzięła ich jako zakładników.
- Zostaw pudełko i uciekaj, jeśli chcesz żyć!
Dwaj policjanci spojrzeli na siebie porozumiewawczo i upuścili pudełko. Natychmiast zaczęli biec na zewnątrz domu.
- Nie możemy o tym powiedzieć na komisariacie - powiedział Andrade.
- Oczywiście, że nie - powiedziała Miranda.
- Zabójcze jabłko
Dawno, dawno temu małe miasteczko o nazwie San Pedro de los Vinos. W nim komisariat jego niewielkiej policji pogrążony był w żałobie, ponieważ niedawno zmarł główny komisarz Ernesto Perales.
Chociaż był starszym mężczyzną, jego śmierć zszokowała wielu, przez co ból był znacznie bardziej przytłaczający. Ale policjant Alicia Contreras nie uwierzyła w historię, że zmarła spokojnie śpiąc w swoim domu.
- Nie wierzę w tę wersję - powiedziała Alicia do swoich towarzyszy.
„Był starszym mężczyzną”. Ma swoją rodzinę, szacunek zawdzięczamy jej pamięci i odpoczynkowi, Alicjo - odpowiedziała Daniela, jedna z towarzyszek.
Jednak inna oficer, Carmen Rangel, z pewnym zainteresowaniem wysłuchała teorii swojej partnerki Alicii. Dla niej opis śmierci komisarza Peralesa również nie wydawał się zbyt poprawny. Obaj zaczęli rozmawiać z przełożonym, który nie miał żadnego problemu, zanim ciało zostało znalezione, podczas sekcji zwłok.
Kiedy przeprowadzono tę sekcję zwłok, czekała ich wielka niespodzianka. Chociaż komisarz Perales był zapalonym konsumentem jabłek, zdziwienie polegało na tym, że w żołądku miał jabłka, ale zatrute cyjankiem, ale kim była Królewna Śnieżka w tej historii?
- Ale kto go zabił? - zapytała podekscytowana Carmen.
"Myślę, że wiem."
Daniela niedawno urodziła syna. Nigdy nie powiedziała, kim był ojciec, ani nie był to poważny problem.
Niektórzy koledzy potwierdzili, że ich syn jest bardzo podobny do komisarza Peralesa, co potraktowali jako uprzejmość.
- To ty go zabiłeś! Alicia wrzasnęła do Danieli. Ten ostatni wyciągnął broń i bez pośrednictwa atramentu strzelił do niej, nie mogąc jej zabić. Pozostali towarzysze zastrzelili Danielę, która po aresztowaniu i przewiezieniu do szpitala przyznała się do zbrodni namiętności.
- Złodziej celników
Don José miał stragan ze spożywczymi w ruchliwej dzielnicy Mexico City. Był to najchętniej kupowany handel ze strony okolicznych mieszkańców i okolicznych miejscowości. Ludzie przychodzili po świeże mięso, ryby, rośliny strączkowe, jajka i inne produkty.
Wszystko szło dobrze w ten czwartek, 6 listopada 2019 roku, tak jak to miało miejsce w ciągu ostatnich 20 lat od założenia placówki 3 października 1999 roku. María, kasjerka, zajęła swoje zwykłe stanowisko, miejsce, które zajmowała. dziesięć lat i które kochał, ponieważ wchodził w interakcje z mieszkańcami miasta.
Każdy klient miał do opowiedzenia dzień po dniu inną historię, a także swoje zwyczaje. Don José znał ich wszystkich. Margarita lubiła kupować świeże owoce w każdy wtorek o dziewiątej rano, czasami przychodziła o ósmej pięćdziesiąt pięć, czasami o dziewiątej pięć, ale nigdy poza tym 10 minutowym przedziałem.
Don Pedro ze swojej strony lubił kupować ryby w piątki w południe, ale kupował tylko lucjan, najdroższy gatunek ze wszystkich, a człowiek zawsze nosił około 10 kilogramów. To była zdecydowanie największa sprzedaż, jaką Don José przeprowadzał co tydzień dla jednej osoby.
W szczególności Doña Matilde kupowała we wtorki kurczaki i melony, aby przygotować specjalną karaibską zupę dla swojego męża. María i Don José wiedzieli o tych gustach, ponieważ Doña Matilde zawsze im o tym opowiadała za każdym razem, gdy jechała.
„Dzisiaj muszę zrobić rosół z melonami, moją specjalną zupę, którą uwielbia mój mąż” - za każdym razem słyszano Dona Matilde.
Podobnie jak te postacie, setki, a nawet tysiące minęły tydzień.
Otóż, w ten czwartek wydarzyło się coś, co nigdy nie wydarzyło się w historii tego miejsca, przez dwie dekady jego istnienia: dostali się na rabunek.
Chociaż szkód nie było dużych, straty były spore, zwłaszcza że ukradziono najdroższe przedmioty, dziesięć kilogramów lucjan z lodówki, tyle, ile kupował Don Pedro; kury, melony i wszystkie świeże lokalne owoce.
Poza tym kasa była w całości pusta, ani grosza nie zostało, ani nie pojawiły się złote szaty, które Don José ukrył w swoim gabinecie, które wyniosły około 15 000 dolarów. Być może najdziwniejsze jest to, że kamery bezpieczeństwa były całkowicie wyłączone.
Co dziwne, Don Pedro nie kupił w piątek dziesięciu kilogramów lucjana, co bardzo zaskoczyło Marię i Don José po tym, jak policjanci zebrali wszystkie dowody z miejsca zbrodni.
- Jakie to dziwne, że Don Pedro nie przyszedł, prawda? Maria zwróciła się do Don José.
-Tak, bardzo dziwne, Maria, zwłaszcza że oprócz ubrań brakowało ryby, którą lubi iw takiej ilości, jaką normalnie bierze.
Dochodzenia kontynuowano przez następny tydzień, ale sprawy stały się jeszcze bardziej tajemnicze. Okazuje się, że w następnym tygodniu ani Margarita, ani Matilde nie poszły na zakupy, tylko klienci, którzy kupili świeże owoce, kurczaki i melony.
Don José i María byli jeszcze bardziej zaskoczeni.
Po trzech tygodniach bez stałych klientów policja przybyła do zakładu z nakazem aresztowania Marii.
"Ale co to jest? Co oni robią!" - powiedział kasjer.
-María, María, byliście bardzo widoczni, spójrzcie, że wysłanie kuzyna, aby polecił moim klientom inne firmy, aby nie przychodzili tylko w tych dniach i nie brali tego, co lubili, to był dobry ruch. To mogło zdezorientować wszystkich i tak naprawdę to zrobiłeś. Zawiodłeś tylko jedną rzecz, jedną małą rzecz - powiedział don Pedro, zakuwając kajdanki kimkolwiek był jego kasjer.
- O czym ty mówisz Jestem niewinny, byłem twoim przyjacielem i pracownikiem przez cały ten czas!
-Tak, i przez cały ten czas cię studiowałem, tak jak ty mnie. Wiem, że jutro wybierasz się do Brazylii, stary przyjaciel sprzedał ci bilet. Powiadomiłem policję i znaleźli wszystko w domu twojego kuzyna. Wszystko jest znane.
Koniec.
- Najszybsze aresztowanie Punta de Piedras
Tego dnia Pedro jak zwykle poszedł do pracy, prawą ręką klikając swoje urządzenie do echolokacji i widząc w umyśle każdą zmianę w miejscu, które znał jak na wewnętrznej stronie dłoni: w jego sąsiedztwie.
Tak, jak możesz zrozumieć, Pedro był ślepy i nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie był jedynym niewidomym policjantem w Punta de Piedras. Jednakże, ponieważ był ślepy od urodzenia, nigdy nie potrzebował oczu, jego inne zmysły zawsze wystarczały, aby go zlokalizować: jego smak, zapach, słuch i dotyk. Był najmłodszym z czworga rodzeństwa i jedynym chłopcem.
Pedro zapamiętał ludzi nie tylko po sposobie, w jaki mówili, ale także po typowym hałasie, jaki wydawali podczas chodzenia, po zapachu skóry i oddechu, czy po dotyku dłoni (w przypadku mężczyzn) i policzki (w przypadku kobiet) podczas powitania.
Mężczyzna znał całe swoje miasto, lokalizację każdego drzewa, każdego domu i każdego budynku, a także położenie każdego grobu na cmentarzu.
Policjant wiedział też, kiedy przypływały statki i promy, a kiedy wypływały z portu, niektóre znał już na pamięć ze względu na rozkład jazdy, a te, które nie, rozpoznał po dźwięku ich kominów i poszczególnych dźwiękach trąbek.
Urządzenie w dłoni Pedro, które wydawało głuchy dźwięk przypominający kliknięcie, pozwoliło mu zlokalizować samochody i ludzi, a także każdy inny nowy obiekt na drodze.
Z reszty mężczyzna znał każde miejsce w swoim mieście i jego odległości długimi krokami, krótkimi krokami, tyłem, zygzakiem, bieganiem lub bieganiem, znał nawet odległości w pociągnięciach, pływaniu, ponieważ od dziecka nauczył się pływać w plaża jego miasta.
Gdyby ktoś nie znał Pedro, nie dowiedziałby się nawet, że jest w swoim mieście niewidomym, tym bardziej że nigdy nie chciał używać laski. W rzeczywistości jego przyjaciele czasami zapominali, że jest ślepy, ponieważ w rzeczywistości nie wydawał się taki.
Złoczyńcy szanowali go i bali się go, i nie poszło to na marne. Pedro, niewidomy policjant, miał najlepsze wyniki w łapaniu przestępców w mieście. Złapał ich biegających lub pływających, rozbrajał ich specjalnymi technikami karate. I cóż, aby dopełnić cechy Pedro, nie czuł się dobrze z bronią, nigdy w życiu jej nie używał.
Patrole zgromadziły się przed miejscem wydarzeń w poniedziałek 1 kwietnia 2019 roku. Była dziewiąta rano w Iván Jewelry, tuż przed portem, skąd większość łodzi wypłynęła na kontynent.
-Co się stało, chłopaki? Kto mi mówi? Pozwól mi przejść! - powiedział Pedro, kiedy przybył na miejsce zbrodni i znalazł się wśród ciekawskich.
„To był napad, zabrali diament Esther Gil i naszyjnik z pereł Glorii, najdroższe klejnoty w stanie” - odpowiedział Toribio, policyjny kolega Pedro.
- Okej, pozwól, że wszystko przeanalizuję - powiedział Pedro, podchodząc do sprawy z potłuczonym szkłem, z którego wyciągnęli klejnoty.
Mężczyzna schylił się, podniósł dwa kryształy i przesunął palcami po cienkiej krawędzi, przyłożył je do nosa i powąchał głęboko, a następnie włożył do ust i spróbował. Do tej pory jego przyjaciele byli już przyzwyczajeni do jego dziwactw i dziwnych rzeczy, ale mieszkańcy nadal podziwiali wszystko, co widział.
Pedro zatrzymał się nic nie mówiąc, przedzierał się między swoimi przyjaciółmi a tłumem ludzi, podczas gdy łza spływała mu z policzka i stanął obok swojej siostry, która była tam i patrzyła na wszystko jak reszta. Niewidomy wziął Josefę za rękę (tak ma na imię jego starsza siostra) i natychmiast skuł ją kajdankami.
„Zabierzcie ją, chłopcy, wszystko jest w jej domu z mężem” - powiedział bardzo smutny Pedro.
-Co robisz, Pedro! Co to jest! - powiedziała jej siostra, krzycząc i zaskoczona.
-Jeśli myślałeś, że nie zrezygnuję z bycia moją siostrą, to się mylisz. Przynajmniej miałbyś łaskę umycia rąk, zanim przyszedłeś z mężem do popełnienia tej zbrodni. Tak, wciąż pachną jak ryby, które dała im moja mama wczoraj. I tak, cięcie szkła odpowiada nożowi, który twój mąż zawsze nosi, a kryształy smakują jak pot twoich rąk - powiedział Pedro, po czym zamknął się i wyszedł.
Policjanci natychmiast udali się do domu siostry Pedra i potwierdzili wszystko, co powiedział, i przybyli akurat w momencie, gdy Martín, mąż Josefy, przygotowywał wszystko do wypłynięcia na łodzi z klejnotami.
Koniec.
- Upadek kłamcy
Wiedzieli o tym wszyscy oprócz Johna. Jak zwykle, gdy takie rzeczy się zdarzają. Każdy szczegół był inaczej opowiadany przez plotki z miasta, dużych i małych, wysokich i niskich, podłych ludzi i bez zawodu, którzy lubili żyć tylko plotkami i niczym więcej.
„John go ukradł, to on”, usłyszano z jednego rogu; "Tak, to on ukradł samochód", usłyszano w drugim "; „Widziałem, jak prowadził pojazd o 5:00 rano przez stację benzynową” - powiedzieli przy stoliku na placu.
Okazuje się, że samochód Marco został skradziony przed jego domem o godzinie 3:50 dwa dni temu, w środę 5 marca 2003 roku.
Wszystko wydarzyło się w mieście La Blanquecina, zdrowym mieście, w którym nie słyszano żadnych dziwnych wiadomości, ale ludzie mieli zły zwyczaj plotkowania.
John miał okazję usłyszeć w sobotę 2-go, kiedy dwóch młodych chłopców powiedziało „Jest złodziej samochodowy”, wskazując na niego. Był zdziwiony i poszedł porozmawiać z Vladimirem, swoim przyjacielem fryzjerem.
-Hi Vladimir, jak się masz? Jak wszystko? - zapytał John normalnym tonem.
-Hej, John, wszystko dobrze… - odpowiedział fryzjer z ironią.
-Mów się, Vladimir, co się o mnie mówi na ulicach?
- nie wiesz?
-Nie, nie wiem.
-To że ukradłeś samochód Marco, tak mówią.
Tak, jak powiedziano na początku, wiedziało całe miasto oprócz Johna. Plotka krążyła po mieście, hańba, że młody człowiek ukradł samochód Marco. Wszystko byłoby normalne, gdyby John nie pracował od siódmej rano do dziewiątej wieczorem, aby utrzymać swoją rodzinę i gdyby nie uczył dzieci ze specjalnymi potrzebami w weekendy.
Może dlatego, ponieważ nie tracił czasu na plotkowanie, John nie słyszał, że o nim rozmawiają, ale dzięki fryzjerowi już wiedział.
Tam w zakładzie fryzjerskim długo rozmawiali z Vladimirem. John miał kilka kontaktów z policjantem, który wiedział o szpiegostwie komputerowym i potrafił połączyć kropki, dopóki nie dotarł do tego, który rozpoczął rozmowę.
W poniedziałek, zaledwie pięć dni po rozpoczęciu plotek przeciwko Johnowi, policja zapukała do drzwi Marco z nakazem przeszukania.
-Co się dzieje? Dlaczego mi to robią? Czy jestem ofiarą? - powiedział Marco, zakładając mu kajdanki.
„Wiemy wszystko, nic nigdy nie jest usuwane z internetu” - powiedział mu policjant.
-A o co mnie zarzucają?
- W niesławie przeciwko Johnowi Martínez, oszustwom przeciwko firmie ubezpieczeniowej i współudziale w kradzieży samochodów.
W komputerze mężczyzny znaleźli rozmowę z osobą, podczas której negocjowali cenę za części samochodu, które podobno zostały skradzione kilka dni temu.
Ponadto przy stole dostali ponad 20 000 dolarów w gotówce, na które ubezpieczony był samochód Marco. Przed domem czekali John i prawie wszyscy sąsiedzi, którzy bez wahania przeprosili mężczyznę za szkody, jakie wyrządzili jego imieniu.
Koniec.
- Tereny łowieckie
Rodzina Ruíz przeżywała swój najgorszy okres ekonomiczny. Ricardo, ojciec rodziny, nie pracował przez długi czas i mógł nawet pomagać mężczyznom w polowaniu, ponieważ sezon polowań został zamknięty. Zarówno on, jak i jego żona i nastoletni syn nie jedli od kilku dni, więc sytuacja była krytyczna.
Pewnego dnia, mając dość sytuacji, Noah powiedział swojemu synowi, żeby się ubrał i przyniósł mu strzelbę. Postanowił, że pójdzie na teren łowiecki wodza miasta i zastrzelił jakąś kuropatwę lub dzika na pożarcie.
Jego żona sprzeciwiła się i błagała go, aby zmienił zdanie.
- Noah, jeśli pan Quintana złapie cię w swojej obronie, zabije cię bez żadnych skrupułów, wiesz, że to zły człowiek - powiedziała, żeby powstrzymać męża.
- Masz rację, żono. Być może będziesz musiał porozmawiać bezpośrednio z panem Quintana i poprosić o pożyczkę z wyprzedzeniem. Kiedy sezon łowiecki znów się otworzy, zwrócę go z moją pracą - powiedział spokojniej Noé.
Tego samego popołudnia Noé wyruszył na poszukiwanie pana Quintany, obiecując żonie, że wróci z pieniędzmi jak najszybciej.
Jednak nadszedł wieczór, a jej męża nadal nie było w domu. Jego żona i syn zdecydowali się pójść spać, myśląc, że Noé będzie w barze i wydawał część pieniędzy, o które miał poprosić pana Quintana.
Następnego ranka kobieta obudziła się i znalazła worek pełen kuropatw i torbę z pieniędzmi na kilka tygodni bez problemów. Jednak po mężu nie było śladu. Otwierając torbę, znalazł notatkę, która brzmiała:
«Droga żono, zeszłej nocy włamałem się do farmy pana Quintany. Wziąłem trochę pieniędzy i zastrzeliłem kilka kuropatw, które tu zostawiam. Musiałem uciekać z miasta, bo wiem, że będą mnie szukać, żeby mnie zabić. Nie chcę narażać cię na niebezpieczeństwo. Do widzenia".
Ta notatka sprawiła, że jego żona zaczęła płakać z powodu lekkomyślności męża. Chociaż wiedział, że robi to dla dobra swojej rodziny, mogli go nigdy więcej nie zobaczyć. Byłem zdewastowany.
Tym, który nie wydawał się o tym wszystkim przekonany, był jego syn Sebastian. To wszystko wydawało mu się wystarczająco dziwne, nie tak jak jego ojciec. Pocieszał matkę, ale wkrótce zaczął myśleć o połączeniu kropek.
Przeanalizował notatkę i zdał sobie sprawę, że pismo nie przypominało pisma jego ojca. Dodatkowo napisano, że zastrzelił kilka kuropatw, ale prawda jest taka, że w domu wszystkie naboje były nienaruszone. Powiedział swojej matce, ale był zszokowany sytuacją.
Sebastián chciał powiedzieć policji, ale właśnie oni szukali i pojmali tego, który okradł pana Quintanę. Mówienie siłom bezpieczeństwa, że byłoby to jak zdrada ojca.
Postanowił poszukać wskazówek, a do tego musiał wejść na teren łowów pana Quintany. Aby to zrobić, pojawił się przed nim, złożył mu wyrazy szacunku i udostępnił się, by pokryć stratę ojca na następny sezon łowiecki. Pan Quintana przyjął jego ofertę.
Fakt, że nie zadawał pytań o miejsce pobytu ojca, sprawiał, że Sebastián był jeszcze bardziej zaniepokojony, więc zaczynał dostrzegać w tym tajemnicę.
Przez trzy tygodnie brał udział w polowaniach na kuropatwy, jelenie i dziki i wkrótce zdobył zaufanie pana Quintany. Do tego stopnia, że poszła z nim upić się w miejskich tawernach.
Podczas jednego z tych nocnych wypadów pan Quintana złapał takiego cogorza, że nie mógł znieść. Sebastian skorzystał z okazji i zaproponował, że zabierze go na swoją farmę. Położyła go na łóżku i upewniła się, że śpi.
W tym momencie zaczął przeszukiwać wszystkie pokoje, szukając wskazówki, gdzie może być jego ojciec. Był pewien, że pan Quintana coś wie i ukrywał to przed nim.
Szukał i szukał, aż zszedł do piwnicy, gdzie był zaskoczony. Były tam setki wypchanych zwierząt: sowy, jelenie, niedźwiedzie, kuguary, dziki, pancerniki, szopy, wiewiórki i… ciało ich ojca.
To przerażony Sebastián, który natychmiast podbiegł do pokoju pana Quintany, aby go zabić. Wszedł do pokoju i ściskał jej szyję, aż się obudziła.
- Zabiłeś mojego ojca dla swojej kolekcji zwierząt! Jesteś diabłem! Przyszedł tylko prosić o twoją pomoc! - powiedział Sebastian z przekrwionymi oczami.
- Rzecz twojego ojca była wypadkiem! Pozwól mi wyjaśnić! - Pan Quintana starał się odpowiedzieć najlepiej, jak potrafił.
Sebastián zgodził się i puścił szyję pana Quintany, ale nie wcześniej niż ze strzelby znajdującej się w pokoju i wycelował ją w jego twarz. Wytłumacz się! - Zażądał.
- Twój ojciec przyszedł prosić mnie o pomoc, ale ja jej nie zaoferowałem, więc zakradł się do mojej farmy i ukrył się w krzakach, żeby coś upolować. Tej samej nocy zorganizowałem dzień nielegalnych polowań z kilkoma ważnymi przyjaciółmi. Jeden z nich wystrzelił w krzaki, gdzie twój ojciec myślał, że to jakieś zwierzę. - powiedział dysząc pan Quintana.
- umarł? - zapytał Sebastian.
- Tak. To było natychmiastowe, nie mogliśmy nikogo powiadomić. Ten, który strzelał, jest bardzo ważnym człowiekiem w regionie i poprosił mnie o przysługę ukrycia incydentu. Gdyby przyjechała policja, wszyscy zostaliby pobici. Dlatego trzymam go zamkniętego w piwnicy, czekającego na pogrzebanie go po zakończeniu dnia polowania.
- A dlaczego wysłałeś list do mojego domu z pieniędzmi i kuropatwami? - nalegał Sebastian.
- Wiedziałem, że jeśli twój ojciec nie pojawi się bez powodu, zawiadomisz policję. Wszyscy wiedzą, że on dla mnie pracuje, więc by przyszli i mogli się wszystkiego dowiedzieć. Tą notatką upewniłem się, że twoje usta będą zamknięte.
- A dlaczego przyjąłeś mnie jako asystenta na dni łowieckie?
- Czułem się za to odpowiedzialny i chciałem trochę wynagrodzić, zatrudniając cię i wpłacając trochę pieniędzy na twój dom. Wyraźnie się myliłem.
