- Lista wymyślonych opowieści dla dzieci z horroru
- Wycieczka
- Łóżko robaków
- Nawiedzony dom
- Wilkołak
- Śmiech przerażenia
- Kucharz
- Robot
- Dom w lesie
- Gospodarstwo
Te opowieści grozy dla dzieci są głównymi historie, które wykorzystują obawy linfancia spróbować aby dać nauczkę. Element pedagogiczny opowieści odwołuje się do zbadania szczególnej wrażliwości dzieci i ich zdolności do zdumienia.
Zwykle te historie są częścią imprez lub obozów dla dzieci, które mają na celu nadanie wieczorowi innego akcentu. Edgar Allan Poe, Emilia Pardo Bazán i Bram Stoker to jedni z klasycznych autorów, którzy z powodzeniem zgłębili ten gatunek literacki.
W przypadku dzieci opowieści grozy powinny dawać zakończenie, które nie wywołuje później koszmarów, a przekaz jasno określa, co ma być przekazane.
Lista wymyślonych opowieści dla dzieci z horroru
Wycieczka

Podczas szkolnej wycieczki Daniel był bardzo niespokojny, ponieważ nie było to miejsce, do którego chciał się udać. Wolałby plażę, ale zamiast tego był w autobusie jadącym do miasta, które nie ma wiele do zaoferowania.
Droga była kamienista i wszyscy podskakiwali przy dźwiękach autobusu. Daniel miał już zawroty głowy, dopóki w końcu nie zauważyli wejścia do miasta.
„Witamy gniazda” - czytał poobijany znak, który wisiał z boku starego łuku, który wyglądał, jakby miał spaść.
Daniel poczuł dreszcze, gdy wszedł, z powodu ponurej perspektywy.
Widział długą, samotną ulicę otoczoną opuszczonymi domami, w których pośrodku ścian widoczna była tylko czerwona pozioma linia.
Krajobraz był jak czarno-biały film, ponieważ nic tam nie było kolorowe poza linią biegnącą przez ściany.
Autobus zatrzymał się w pewnym momencie przed czymś, co wydawało się być centralnym placem.
Według relacji przewodnika były to ruiny dawnego terenu przemysłowego. W rzeczywistości za ulicą wejściową były ruiny budynków.
Jedna z wież zwróciła uwagę Daniela, ponieważ wyglądała na najstarszą w tym miejscu, ale przez jedno z okien widać było migające światło.
Gdy wszyscy zmierzali do starego kościoła, Daniel oderwał się od grupy, aby obejrzeć budynek i odkryć źródło światła.
Wszedł do labiryntu korytarzy i schodów. To było brudne, śmierdzące, ciemne miejsce, ale Daniel był ciekawy.
To ta ciekawość doprowadziła go do pomieszczenia, z którego wpadało światło, prawie na najwyższym piętrze budynku.
Znalazł się naprzeciw uchylonych drzwi. Widział odbicie światła, a teraz słyszał tykanie zegara.
„Jest tam coś lub ktoś” - pomyślał Daniel i poczuł na szyi dziwny oddech, jakby ktoś próbował mu szeptać coś do ucha.
Przygotowała się i otworzyła drzwi. Tam nic nie było. Zrobił kilka kroków do pokoju i drzwi zamknęły się za nim.
W tym momencie wszystko się zmieniło.
Przy oknie wychyliło się dziecko, krzycząc i prosząc o pomoc, aw kącie mały człowieczek śmiał się, wyłączając i zapalając lampę.
Kiedy zapalono lampę, zobaczyłeś zegar z kukułką, który wisiał na ścianie i którego wskazówki zatrzymały się.
To także ta chwila światła ukazała starą twarz małego człowieka z kilkoma żółtymi zębami i ogromnymi pazurami w dłoniach. Bose stopy i obdarty strój.
Daniel poczuł, że brak mu tchu i próbował krzyczeć ze strachu, ale jego głos nie wyszedł.
W tym momencie chłopiec, który wcześniej krzyczał do okna, spojrzał na niego i pobiegł w jego stronę prosząc o pomoc.
- Pomóż mi. Wyciągnij mnie stąd - powiedział chłopiec, depcząc słowa. Nie wiem, jak długo tu jestem, ale nikogo innego nie widziałem. Zabierz mnie stąd.
Ale Daniel nie zareagował. Wtedy chłopiec spoliczkował go, żeby doszedł do siebie.
Daniel podskoczył. Wróciłem do autobusu, ale tym razem wracali do szkoły. Na szczęście był to tylko koszmar.
Łóżko robaków

Tego popołudnia słońce świeciło na błękitnym niebie nad parkiem.
Nadia huśtała się i stamtąd obserwowała szczyty wysokich drzew, gdy się wspinała; i piasek parku schodzący.
Uwielbiała się huśtać, czuć powiew wiatru we włosach i czuła, że potrafi latać.
Po chwili poszedł do domu, bo już się ściemniało. Po przybyciu zauważył, że nikogo tam nie ma, ale drzwi są otwarte.
Przyszedł dzwoniąc do matki, ale nikt nie odebrał. Widział pewne rzeczy nie na miejscu i był przerażony. Wciąż krzyczał „Mamo!”, Ale nikt nie odpowiadał.
Zaczął przeszukiwać każdy zakątek domu: kuchnię, salon, patio, łazienki i nic. Kiedy dotarł do drzwi pokoju swojej matki, zauważył dziwny zapach. To było tak, jakby opróżniono obok niej ogromne wiadro ziemi.
Ale najgorsze miało dopiero nadejść: kiedy poruszył klamką, poczuł w dłoni coś oślizgłego i krzyknął, otwierając drzwi, by odkryć, że wszystko w tym pokoju było pełne robaków!
Nadia patrzyła z przerażeniem, jak ściany i łóżko jej rodziców wyglądały jak wielka kałuża ogromnych różowych robaków.
Z powodu szoku zemdlał.
Kiedy się obudził, sytuacja nie uległa poprawie. Teraz robaki były na całym jego ciele. Nawet na twojej twarzy. Walczył, by nie krzyczeć ze strachu, że jego usta wypełnią się robakami.
Jak mógł, wstał, otrząsnął się z robaków i wybiegł na ulicę.
Zderzyła się czołowo z matką, która musiała ją przytulić, żeby ją uspokoić.
- Łóżko. Po czwarte - Nadia próbowała powiedzieć, ale jej matka jej przerwała.
- Spokojnie kochanie. Wiem, co widziałeś. Też ich zobaczyłem i wyszedłem szukać pomocy przy odkażaniu. Dlatego nie znalazłeś mnie w domu. Są tutaj, aby je wyciągnąć. Przepraszam, że się bałeś.
Tak więc Nadia uspokoiła się i zaczekała w domu sąsiadki z matką, aż pokój został posprzątany.
Nawiedzony dom

Juan, David i Victor świetnie się bawili w parku i ścigali się, ale najlepsze było to, gdy szli jeździć rowerami po ulicy i grać w piłkę nożną.
Ten dzień był jak każdy inny. Grali do zmęczenia podczas przerw w swoich zajęciach, a kiedy wyszli, zgodzili się zmienić ubranie i grać w piłkę nożną.
Kiedy David dotarł na boisko na rowerze, zorganizował wszystko na boisku, żeby zacząć grać, ale jego przyjaciele zajęli mu więcej czasu niż zwykle.
David zaczął się już martwić, kiedy zobaczył, jak zbliżają się szeptem między sobą.
- Gdzie byłeś? Zawsze wygrywam, ale dzisiaj wziąłeś więcej niż to konieczne - zapytał David.
- Nie uwierzysz, co widzieliśmy! - powiedział wyniosły Juan.
- Albo to, co myśleliśmy, że widzieliśmy - pośpiesznie powiedział Victor.
- Wiesz co to było. Nie zaprzeczaj! '' Krzyknął Juan.
- Zobaczmy, zobaczmy! - przerywa David - Wyjaśnij, co się dzieje, ale jeden po drugim, bo nic nie rozumiem.
- Czy to jadąc na rowerach, upuściłem piłkę i kiedy poszedłem jej szukać, znalazłem się przed opuszczonym domem na końcu ulicy. Kiedy schyliłem się, żeby podnieść piłkę, zauważyłem, że coś się świeci i …
- Nie mógł tego znieść i zaczął węszyć przez okno - zarzucił mu Victor.
- Chciałem to zbadać, Victor. Więc widzieliśmy to.
- Co oni widzieli? - zapytał zniecierpliwiony David.
- Duch!
- Duch?
- Tak, w białym garniturze. Był przed nami i okropnym głosem krzyczał na nas, żebyśmy wyszli.
- I co jeszcze?
- Biegliśmy, wsiedliśmy na rowery i jechaliśmy na pełnych obrotach.
- Ok - powiedział David. - Więc nie jesteśmy pewni, czy to był duch. Mówię, że jutro, kiedy wyjdziemy ze szkoły, będziemy mogli rzucić okiem.
- Jutro? - zapytał Juan.
- Nawet nie myśl o zrobieniu tego teraz. Jest późno i robi się ciemno - powiedział Victor.
- W związku z tym! Oczekuje się, że dzieci nie odważą się iść w tym czasie. Mamy więc czynnik zaskoczenia - powiedział Juan.
- Nie Juan, myślę, że Victor ma rację. Jest późno. Nasi rodzice czekają na nas w domu. Lepiej, żebyśmy jutro od razu opuścili szkołę, żeby zbadać sprawę - powiedział David.
Potem, już się zgodzili, każdy poszedł do domu, ale nikomu nie udało się zasnąć.
Następnego dnia, zgodnie z ustaleniami, opuścili szkołę bezpośrednio, aby poszukać swoich rowerów i zbadać sprawę.
Przed opuszczonym domem trójka przyjaciół zebrała się na odwagę, zsiadła z rowerów i powoli podeszła do drzwi starego domu.
Gdy podeszli bliżej, rytm ich serc i oddech przyspieszyły. Każdy z nich chciał uciec i wrócić, ale patrzyli na siebie, jakby chcieli nabrać odwagi i szli naprzód.
Po cichu ukończyli sekcję, która doprowadziła ich przed drzwi, a kiedy już mieli je otworzyć, klamka została przesunięta, a drzwi się otworzyły.
Wybiegła trójka, a za nimi była postać tej istoty w bieli, którą widzieli dzień wcześniej przez okno:
- Zatrzymaj się tam. Poczekajcie chłopaki.
Ale chłopcy nie chcieli przestać, dopóki Juan nie zaplątał się i nie upadł. Jego dwaj przyjaciele musieli się zatrzymać, żeby mu pomóc, a wtedy mężczyzna ich dogonił.
Teraz, kiedy byli tak blisko, mogli zobaczyć, że był to wysoki mężczyzna ubrany w biały kombinezon astronauty.
- Co tu robią dzieci? - powiedział mężczyzna przez garnitur - To może być niebezpieczne.
A dzieci zamarły ze strachu.
- Proszę, dzieci. Od kilku dni próbuję odkurzyć to miejsce, aby sprawdzić, czy jest coś, co można tu odzyskać, lub czy musimy zburzyć, aby się przenieść.
- Ruszaj się? - powiedział Victor.
- Tak, niedawno kupiłem tę nieruchomość, ale widzisz, że to katastrofa, więc próbuję posprzątać, ale wczoraj widziałem, jak węszą i dziś są na moim podwórku. Czy możesz sobie wyobrazić, ile jest tu owadów? Nie możesz się zbliżać. Nie, dopóki nie skończę.
Mężczyzna powiedział im, kiedy odjeżdżali na rowerach, śmiejąc się z nieporozumienia.
Wilkołak

W mieście w Ameryce Południowej duża rodzina mieszkała w starym domu z patio pełnym drzew owocowych.
Tropikalny klimat sprzyjał spędzaniu weekendowych popołudni, siedząc na patio i jedząc owoce.
W jedno z tych popołudni Camilo, mały chłopiec z rodziny, zobaczył go po raz pierwszy; Był wysokim mężczyzną w starym ubraniu, pomarszczonej twarzy, brodzie i tym, co najbardziej przykuło jego uwagę: zielonym i niebieskim okiem.
Mężczyzna szedł wolno i gwizdał melodię, którą Camilo uznał za jednocześnie fascynującą i przerażającą.
- Kim jest ten człowiek? - zapytał pewnego popołudnia ciotkę Fernandę.
- Nazywamy go gwizdkiem, ale prawda jest taka, że nikt nie zna jego imienia - odpowiedziała ciotka i kontynuowała. Jestem w mieście od lat. Sam. Osiedlił się w małym domku poza miastem i mówi się o nim wiele historii.
- Tak? Który? - pyta zaciekawiony Camilo.
- Wielu twierdzi, że zamienia się w wilka w noce pełni księżyca. Inni twierdzą, że żywi się nieposłusznymi dziećmi, które nie kładą się wcześnie spać. A inni mówią, że błąka się nocą, gwiżdżąc po ulicach, a jeśli ktoś wyjrzy, żeby zobaczyć, kim jest, umiera.
Camilo pobiegł, aby znaleźć swoją matkę, która ją przytuliła i od tego czasu ukrywał się za każdym razem, gdy zobaczył przechodzącego mężczyznę.
Pewnej nocy, już po 11, Camilo jeszcze nie spał, mimo że matka posłała go wcześniej do snu.
Bawił się w salonie domu, w ciemności, gdy nagle usłyszał syk mężczyzny z kolorowymi oczami. Poczuł zimno, które przebiegło przez jego ciało i prawie go sparaliżowało.
Był uważny przez kilka sekund, myśląc, że może się pomylił, ale znowu była ta melodia.
Milczał prawie bez oddechu i słyszał szczekanie psów na swojej ulicy, jakby niespokojne.
Nagle usłyszał kroki w pobliżu drzwi wejściowych i syk. Kusiło go, by wyjrzeć na zewnątrz, ale przypomniał sobie, co powiedziała mu ciocia Fernanda o losie tych, którzy wyglądali, a on wolał tego nie robić.
Po chwili kroki się oddalały, a także gwizd. Ale usłyszał wołanie jednego z sąsiadów o pomoc. Ponadto zabrzmiało wycie wilka.
Po kilku minutach coś zaczęło drapać drzwi, jakby próbowało wejść na siłę, także coś pociągnęło. Camilo położył się w drzwiach, żeby istocie trudniej było wejść.
Drzwi wydawały się ustąpić i opadać, za każdym razem bardziej się poruszały. Camilo poszedł więc ukryć się w swoim pokoju, wrzeszcząc i prosząc o pomoc.
Kiedy pojawili się jej rodzice, którzy gotowali obiad, rysy na drzwiach przestały się ścierać.
Następnego dnia wszyscy komentowali nagłą śmierć sąsiada, pana Ramiro. Na całym ciele miał ślady pazurów. Czy to od wilkołaka?
Od tamtego weekendu Camilo więcej nie widział mężczyzny z kolorowymi oczami.
Śmiech przerażenia

O świcie Sofia obudziła się szczęśliwa, bo to były jej urodziny. Jej matka z miłością podniosła ją i zrobiła jej ulubione śniadanie.
W szkole przyjaciele gratulowali jej i dawali prezenty i słodycze. To był wspaniały dzień. Kiedy wrócił do domu, jego babcia i kuzyn Juan byli w domu. Idealny dzień - pomyślał.
Po dobrej zabawie z kuzynem zaczęli przyjeżdżać jej przyjaciele, aby świętować z nią i dzielić się ciastem.
Jego tata już przyjeżdżał ze wspaniałą niespodzianką, którą obiecał.
Kiedy zadzwonił dzwonek, podbiegł do drzwi, a kiedy je otworzył, zobaczył małe niebieskie oczy i duży czerwony uśmiech na bladej twarzy. Z jego kapelusza wypadły czerwone kulki …
Był klaunem, Sofia widziała ich w telewizji, ale kiedy zobaczyła go osobiście, przestraszyła się.
Klaun cały dzień bawił się w gry i żartował, ale miał uśmiech i oczy, które były trochę przerażające.
W przerwie od klauna poszedł do łazienki zmienić ubranie, ale zostawił uchylone drzwi.
Sofia zakradła się i nie mogła uwierzyć w to, co zobaczyła:
Klaun zmieniał buty, a jego stopy były dwa razy większe niż normalne stopy dorosłego. Miał też worek dziecięcych zabawek, którego nie rozumiał.
Po kilku sekundach spojrzenia klaun otworzył drzwi i powiedział:
-Dziewczyna, nie powinnaś była tego widzieć, zjem cię!
Więc Sofia uciekła, ale klaun ją gonił. Znajdowali się na najwyższym piętrze domu, a pozostali na dole. Kiedy Sofia prawie schodziła ze schodów, klaun złapał ją i zabrał.
Ponieważ klaun wciąż był boso, Sofía wpadła na pewien pomysł: nadepnęła na jedną z gigantycznych stóp, a klaun zaczął krzyczeć, podniósł swoje rzeczy i uciekł.
Została jednak torba pełna dziecięcych zabawek. Kiedy przybyła policja, powiedzieli, że należą do zaginionych dzieci.
Kucharz

Emma była 10-letnią dziewczynką, która codziennie chodziła do szkoły. W tym samym roku zaprzyjaźniła się ze szkolną kucharką, panią Anną.
Pewnego dnia, w czasie przerwy, dzieci stwierdziły, że zniknęło wiele zwierząt z miasta. Wszyscy zastanawiali się nad zwierzętami domowymi, kotami i psami, ale nikt nic nie wiedział.
Emma, która była bardzo ciekawą i inteligentną dziewczyną, zdecydowała, że jest to sprawa warta zbadania. W rzeczywistości marzył o zostaniu detektywem, kiedy dorósł.
Zaczął od wypytania wszystkich właścicieli zaginionych zwierząt domowych, podając przybliżone daty zaginięć.
Przeglądając swoje notatki, zdał sobie sprawę, że daty zbiegły się w czasie z przybyciem pani Any iz jakiegoś powodu uznał, że powinien w tym momencie zapytać dalej.
Kontynuował więc swoje badania. Rozmawiał z dyrektorem swojej szkoły, panem Thompsonem, aby dowiedzieć się, skąd pochodzi pani Ana.
Pan Thompson powiedział jej, że ponieważ były kucharz wkrótce przejdzie na emeryturę, przeprowadzili kilka wywiadów, a Ana była najbardziej odpowiednia na podstawie jej doświadczenia, ale nie mogła powiedzieć więcej, ponieważ:
- To tajne informacje, młoda damo. Dziewczyna w twoim wieku nie musi zadawać takich pytań. Nie powinieneś być teraz w klasie?
Emma wyszła z większą liczbą pytań niż odpowiedzi i pomyślała, że być może najlepiej byłoby dokładniej zbadać panią Annę.
Następnie podczas jednej z przerw podszedł do kuchni i po przywitaniu się z nią zapytał o jej sekret gotowania.
- Dziewczyno, to rodzinny sekret - odpowiedziała Ana.
„Mogę zobaczyć, jak gotujesz?” Pytała Emma.
- Zdecydowanie nie, kochanie - powiedziała Ana tonem, który już graniczył z irytacją.
- Dobra pani Ana, nie rozmawiajmy więc o jedzeniu. A jeśli mówimy o zwierzętach? Czy lubisz zwierzęta?
Ale Ana nic nie odpowiedziała, tylko patrząc jej w oczy, wziął ją pod ramię i wyprowadził z kuchni.
Emma poszła do swojej klasy i pod koniec dnia poszła do domu, myśląc o reakcji Any.
Myśląc o tym i przypominając sobie scenę w kuchni, przypomniał sobie, że lodówka z mięsem miała podwójny zamek.
Wchodził do kuchni przy innych okazjach i nigdy tego nie widział.
Potem zdecydował się zmienić kurs. Zamiast wracać do domu, wrócił do szkoły i odszukał dyrektora, aby zapytać, jak często kupowano mięso na szkolne posiłki.
- Emma, jakie to pytania? Nie powinieneś już być w domu?
- Tak, panie Thompson, ale przygotowuję raport z zadania i zanim wrócę do domu, potrzebowałem tych informacji.
- Ok - powiedział reżyser z rezygnacją. Kupujemy mięso co tydzień. Jednak nie robiliśmy tego od ponad trzech tygodni, ponieważ nowy kucharz radzi sobie z przepisami.
Emma była przerażona, ponieważ informacja, którą właśnie przekazał jej reżyser, zwiększyła jej podejrzenia, że Ana gotuje zwierzaki.
Wrócił do domu i wszystko opowiedział matce, ale ona mu nie uwierzyła.
Więc Emma poczekała, aż wszyscy zasną, wzięła aparat i poszła do szkoły.
Tam prześlizgnął się przez jedno z okien patio, które niedawno zostało rozbite podczas gry, i udał się do kuchni.
Z narzędziem, które zabrała z piwnicy rodziców, zaczęła otwierać lodówkę, ale przerwał jej krzyk:
- Ładna dziewczyna. Wiem, że tu jesteś!
Emma poczuła pełzanie skóry. Próbował zadzwonić do matki przez telefon, ale nie miał sygnału. Potem podbiegł do kuchennych drzwi i zaryglował je krzesłem.
Wrócił do pracy z lodówką, ale jeszcze nie skończył, gdy poczuł silny uścisk na swoich ramionach. Ana złapała ją mocno i wrzeszczała na nią.
- Co Ty tutaj robisz?
Emma była tak przerażona, że nic nie powiedziała. Zobaczyła też coś, co zaparło jej dech w piersiach: Ana trzymała w drugiej ręce martwego kota.
Cook Ana wyprowadził ją z kuchni i kazał wyjść. Emma zamierzała to zrobić, ale najpierw udało jej się zajrzeć przez małą szczelinę w drzwiach. Potem zobaczył, jak kucharz włożył tego kota do dużego garnka razem z warzywami.
Emma prawie zemdlała ze strachu, ale w tym momencie weszli jej rodzice i pan Thompson.
Emma pobiegła przytulić rodziców i ze łzami w oczach opowiedziała, co się stało. Nalegał, żeby otworzyli lodówkę, żeby zobaczyć, czy są tam zwierzęta, ale znaleźli tylko warzywa i rośliny strączkowe.
Okna kuchenne były otwarte, wyjrzeli na zewnątrz i zobaczyli odlatującą czarownicę z dziwnym, przerażającym uśmiechem.
Robot

Nolberto był jedynym synem kilku przedsiębiorców z branży zabawkarskiej, więc miał zabawki wszelkiego rodzaju.
Ale w przeciwieństwie do innych dzieci Nolberto nie opiekował się nimi, wręcz przeciwnie, eksperymentował z nimi i krzywdził; spalił je, podarł na strzępy itp.
Zgodnie z jego nastrojem wybrał sposób, w jaki niszczał swoje zabawki. Powiedział, że jest lekarzem, a sala gier to jego sala operacyjna.
Pewnego dnia w firmie jego rodziców stworzyli nową zabawkę, która wywołała sensację: robota ze sztuczną inteligencją, który nauczył się bawić z właścicielami.
Zgodnie ze zwyczajem rodzice Nolberto przynieśli synowi nowy artefakt.
„Ach, kolejna zabawka!” Powiedział Nolberto pogardliwym tonem.
Był jednak zaskoczony, słysząc, jak robot mu odpowiedział:
- Jestem kompletną zabawką, mam na imię R1 i jestem tu, żeby się z tobą bawić. Jak chcesz mnie nazywać?
- Wow, wreszcie zabawka, którą lubię! - powiedział trochę bardziej ożywiony i poszedł do pokoju gier ze swoim prezentem.
Na miejscu rozpoczął swój rytuał: położył robota na stole, który miał i rozebrał go śrubokrętem. Odkrył przedział na obwody i zaczął je przecinać, śmiejąc się pomimo protestów robota, że nie chce zostać uszkodzony.
Tej nocy mocno padało i Nolberto uznał, że dobrze jest wyjąć R1 przez okno. Robot, który został zaprogramowany do rozpoznawania niebezpiecznych sytuacji pod kątem jego integralności, również protestował bezskutecznie.
Skończywszy pracę domową, Nolberto poszedł na obiad. Kiedy jadł z rodziną, usłyszał głośny hałas, po czym wszystko pociemniało.
Nolberto i jego rodzice poszli na górę, aby zobaczyć, co się stało, podczas gdy pokojówka sprawdzała bezpieczniki elektryczne.
W pokoju Norberto słychać było dziwne odgłosy i poszli zobaczyć, ale potem przyszedł prąd. Weszli do pokoju i sprawdzili, czy wszystko jest w porządku. Nawet R1 był idealnie dopasowany do łóżka Nolberto.
Byli tym mile zaskoczeni, więc powiedzieli mu, że są szczęśliwi, że tak bardzo polubił nową zabawkę.
Nolberto był zdezorientowany i jednocześnie przestraszony. Wiedział, że zostawił robota na zewnątrz w deszczu, z odsłoniętymi obwodami.
Zeszli na dół, aby dokończyć obiad, ale Nolberto prawie nie zjadł kęsa ze zmartwienia i oszołomienia.
Jego rodzice zauważyli jego zachętę i zapytali go, co jest z nim nie tak, ale poprosił tylko o pozwolenie na pójście do łóżka.
Poszedł do swojego pokoju, a robota nie było już na jego łóżku. Sięgnął, żeby zajrzeć pod spód, i usłyszał, jak zamykają się za nim drzwi.
Kiedy się odwrócił, Norberto zobaczył przed sobą R1, który powiedział:
- Nazywam się R1 i pokażę Ci, że zabawki nie są uszkodzone.
Nolberto wrzasnął ze strachu, a jego rodzice natychmiast podeszli, aby zobaczyć, co się dzieje.
- Robot przemówił do mnie - powiedział głosem złamanym strachem.
„Jasne kochanie, właśnie po to go zaprojektowaliśmy,” odpowiedział jego uśmiechnięty ojciec.
- Nerd. Mówił do mnie, grożąc mi. Powiedział, że nauczy mnie, jak nie niszczyć zabawek.
Ale rodzice mu nie uwierzyli. Zamiast tego powiedzieli mu, że to byłaby jego wyobraźnia i że oczywiście robot przemówił, ponieważ był to jedna z atrakcji jego konstrukcji.
Zauważając nalegania Nolberto, postanowili spytać lalkę o jego imię, a on odpowiedział:
- Nazywam się Scrap i jestem zabawką Nolberto.
Chociaż wydawało im się, że Scrap to nie imię, które spodziewali się, że ich syn nada robotowi, nic więcej nie powiedzieli, pocałowali go i wyszli z pokoju.
Nolberto był zdezorientowany, ale po chwili był przekonany, że to jego wyobraźnia i kiedy miał zasnąć, słuchał z przerażeniem:
- Nie jestem głupi. Nauczę Cię dbać o swoje zabawki. Bez względu na to, co powiesz swoim rodzicom, nigdy ci nie uwierzą. Będziesz musiał się przyzwyczaić do mojego towarzystwa. Hahaha.
Od tego czasu Nolberto przestał niszczyć swoje zabawki i zawsze chodził ze swoim robotem.
Dom w lesie

Damien był dzieckiem jak każde inne, które po uczęszczaniu do szkoły i wykonywaniu swojej pracy cieszyło się wolnym popołudniem na zabawie.
On i jego przyjaciele bawili się w parku rezydencji, w której mieszkali, aby ich rodzice byli uważni.
Pewnego dnia, będąc w parku, zobaczyli staruszkę siedzącą na ławce. Przykuło to ich uwagę, ponieważ nigdy jej tam nie widzieli.
Jednak Damien i jego przyjaciele nadal grali normalnie, dopóki nie usłyszeli, jak stara kobieta woła o pomoc. Wyszli zobaczyć, co się dzieje i było to, że upadła, więc pobiegli jej pomóc.
Stara kobieta niosła kosz owoców, za co każdemu z nich podziękowała owocami.
Szczęśliwe dzieci natychmiast zjadły owoce i wróciły do zabawy, gdy pani ofiarowała im więcej, ale jeśli towarzyszyły jej do jej domu w lesie.
Żadne z dzieci nie odważyło się pójść za nią bez pozwolenia rodziców. Zamiast tego powiedzieli jej, że porozmawiają z jej rodzicami i będą jej towarzyszyć następnego dnia.
W domu Damien zapytał rodziców, czy ktoś mieszka w lesie. Odpowiedzieli, że nie wiedzą.
Wtedy Damien opowiedział im, co się stało ze starą kobietą, a rodzice pogratulowali mu pomocy i nie wyjechał bez pozwolenia.
Wszyscy skończyli obiad i poszli spać, ale Damien nie mógł zasnąć. Miał koszmar, w którym pojawiła się wiedźma mieszkająca w lesie.
Następnego dnia Damien poszedł do szkoły, ale nadal bał się koszmarów. Kiedy opuścił szkołę, jego przyjaciele nalegali na powrót do parku, a on podążał za nimi z pewnym strachem.
Będąc w parku, przyjaciele Damiena postanowili udać się do lasu po owoce, które obiecała im stara kobieta.
Damien siedział na huśtawce, myśląc o śnie, który miał, przypomniał sobie twarz wiedźmy i wydawała się identyczna z twarzą starej kobiety poprzedniego dnia.
Przestraszył się i poszedł do lasu, aby spróbować dotrzeć do swoich przyjaciół i ostrzec ich przed niebezpieczeństwem, ale nie mógł ich znaleźć. Zgubił się.
Nagle wszystko stało się ciemne i zaczęło padać. Damián przypomniał sobie, że tak zaczął się jego sen, zaczął płakać i dzwonić do rodziców.
Szedł, próbując znaleźć park, ale znalazł tylko okropny dom ze swojego koszmaru. Pobiegł, próbując uciec, ale czuł, że nie może, a wśród drzew widział tylko cienie przerażenia.
Biegał dalej i potknął się o gałąź, ale zamiast wstać, pozostał na ziemi i płakał, aż poczuł, że ktoś go podnosi. To była stara kobieta, która była z przyjaciółmi.
Wszyscy udali się do domu starej kobiety. Był stary i przerażający, wyglądał jak dom z horroru. W środku były mikstury, miotła i wszelkiego rodzaju zwierzęta; psy, koty, szczury, ptaki, robaki …
Dzieci były tak przerażone, że uciekły, w tym Damien. Ale wtedy stara kobieta powiedziała:
-Co robisz, prawie cię miałem!
Stara kobieta wzięła miotłę, wyjęła różdżkę z kieszeni i powiedziała:
-Zwierzęta, ścigajcie ich!
Psy, koty i ptaki zaczęły gonić dzieci, ale udało im się wyjść na pobliską drogę i poprosić o pomoc.
Kiedy stara kobieta zdała sobie sprawę, że jest już za późno, wróciła do domu i kazała swoim zwierzętom wejść do środka.
Gospodarstwo

Emilia była dziewczyną, która mieszkała z rodzicami i dziadkami na farmie poza miastem.
Powiedziała, że nie lubi tam mieszkać. Chciałem być w mieście, chodzić po centrach handlowych i parkach, z dala od wszelkiego rodzaju zwierząt.
Powiedział, że krowy, kury, świnie i inne zwierzęta hodowlane są przerażające. Nie kochała ich i narzekała na swoje „nieszczęście” życia jako rolnik.
Pewnego dnia, po kłótni z rodzicami, wypadła na podwórko i kopnęła przechodzącego w pobliżu psa. Ale pies warknął na niego i ugryzł go. Emilia była tak przerażona, że zaczęła płakać i krzyczeć. Nawet pies w pobliżu warczał.
Dziadek dziewczyny, widząc, co się stało, zadzwonił do niej i powiedział:
„Emilio, moja córko, zwierzęta nie są tak traktowane” - powiedział dziadek, patrząc na ranę.
- Nie mogą czuć się dziadkiem - powiedziała Emilia zrzędliwa i płaczliwa.
- Oczywiście, że czują - powiedział dziadek - i więcej niż myślisz. Trzeba bardzo uważać, zwłaszcza na zwierzęta na tej farmie - powiedział dziadek, zakładając bandaż na rękę Emilii.
- Dlaczego dziadku? - zapytała Emilia z nutą zaciekawienia w głosie, ale jej dziadek nic nie odpowiedział, tylko odwrócił się i wszedł do domu.
Emilia z patio domu zobaczyła otaczające ją zwierzęta, nie zauważyła nic dziwnego i powiedziała do siebie: „na pewno dziadek chce mnie tylko przestraszyć”.
I nie dokończył w myślach frazy, gdy usłyszał kaczkę na podłokietniku krzesła: „No Emilia”.
Emilia odwróciła się zaskoczona i zobaczyła kaczkę, która tym razem nic nie powiedziała. Pomyślała, że zwariowała i poszła do domu.
Tej nocy, kiedy wszyscy spali, Emilia usłyszała dziwny hałas w stodole na farmie i poszła do pokoju rodziców, aby im powiedzieć, ale poprosili ją, żeby poszła spać.
Wróciła do swojego pokoju, ale znowu usłyszała jakieś odgłosy, więc postanowiła zobaczyć, co się dzieje.
Chwycił latarkę i ruszył w stronę stodoły. Kiedy podszedł bliżej, usłyszał, że to głosy, ale rozpoznał tylko jeden; że jego dziadka.
Chociaż chciał wejść, wolał czekać. Podszedł bliżej do stabilnej ściany, aby lepiej słyszeć i spróbować zobaczyć, co się dzieje przez dziurę w ścianie.
Z przerażeniem zobaczył, że zwierzęta zebrały się w krąg; bez słowa zebrano kaczki, świnie, psy, konie, krowy i owce.
W tym momencie przyjechał pies, którego uderzyła Emilia i powiedział:
- Dziewczyna od dawna źle traktuje wszystkie zwierzęta. Co możemy zrobić?
„Powinniśmy zmusić ją do odejścia” - powiedziały świnie.
„To niemożliwe, rodzice nie chcą” - stwierdziły kaczki.
-Mam pomysły; Dlaczego jej nie przestraszymy i nie sprawimy, że zgubi się daleko od domu?
„To dobry pomysł, ale powinniśmy też spróbować go zjeść, a nikt tego nie zauważy” - powiedział kozioł, który wydawał się nieco szalony.
Wtedy Emilia wrzasnęła z przerażenia i pobiegła do swojego pokoju. Powiedział swojemu dziadkowi, co widział, i powiedział mu, że wiedział to od lat.
Od tego dnia Emilia dobrze traktowała zwierzęta
